-Boże!!!- Nath zeskoczyła z konia i podbiegła do Diabla. Oszołomiony Thunder stał w miejscu kopiąc ziemię. Nagle z boksu ,,rodzinnego" ( tego w którym mieszkała Saphira wraz z chłopakami) wybiegła Sapi, a koło niej nieodłączny Szafir. Saphira podbiegła do ogiera- masohisty i zaczęła go karcić. Ugryzła go w szyję, a ogier zaczął się buntować. Saphira znudzona odsunęła się, podczas gdy ogier zaczął kopać powietrze. Gdy się uspokoił razem ruszyli w stronę boksu. Desperado niepocieszony zaczął przeżuwać siano. Temida nic sobie z tego nie robiła. Bacznie przyglądała się poczynaniom Sapi. Od razu było widać że ją podziwia. Szybko jednak, zwróciła się w stronę Thundera. Podobał jej się. Serio. Serio. Serio. Serio. Serio. Zaciąłem się ;).
-Emmmm... To było dziiiiiiiwneeee....- powiedziała Nath wdrapując się z powrotem na ogiera. - Rozstępuję Thundera, a potem idę się zająć Diabłem. Znaczy Diablem!!!- poprawiła się szybko.
-Nareszcie załapałaś! Nie no! Cud!- krzyczałem w niebo głosy.
Nagle ze stajni wyszedł Matt, Jess, John, Mia, Miso,Katie i Mike prowadząc swoje konie. Nareszcie robi się ciekawie!!!
Rozjeździliśmy konie, jak zawsze ja wymyśliłem żeby urządzić imrezę- grilla. Jakoś tak wychodzi że ciągle mam pomysły na grilla. Zabraliśmy ,,ekwipunek" w postaci piwa ( tym razem bezalkoholowego) kiełbasek i kaszanki, chleba i ogromne pokłady ketchupu. Nagle zrobiło mi się żal ( w pozytywny sposób) Huntera i Hariett. Znaczy się Hazel. Oni nic nie robią, tylko siedzą romansując w pokoju. potrzebna im jest impreza. Jess zgłosiła się na ochotnika i poszła ich zawołać. Mike za to, poszedł do Rona i Clary ( tak ich też zabrałem). Jess wysłała mi esa że będą lub będzie ciut później. Zabraliśmy konie i ruszyliśmy w las zawodząc ,, szła dzieweczka do laseczka, do zielonego, HOHO, do zielonego...
Nath? Katie? Co tam z naszym grillem?
Hunter? Hazel? Przychodzicie?
piątek, 31 stycznia 2014
Od Nath-CD Od Damona
-Może na niej pojeździsz?-zaproponowałam.-Ja na moim Thunderze jeżdżę, ale jest prawie w ogóle nie ułożony. W sumie Diablo jest słabo ułożony. Potrafi dużo rzeczy, ale galopuje jak postrzelony i świruje. Thunder tego nie robi, ale po prostu nie potrafi. Podobno nawet ładnie skacze.
-No to pokaż, co potrafi.
Najechałam galopem niską przeszkodę, w sposób, jakim było mu najłatwiej przeskoczyć. Pięknie przeskoczył. Damon poszedł po swoją klacz. Po chwili zobaczyłam, jak Desperado u hukiem wybiega ze stajni, wyłamując przy tym zamek w drzwiach. Jak zwykle, przeskoczył płot padoku. Dumny z siebie zaczął skakać przez bardzo wysokie przeszkody. W tym momencie ze stajni wyszedł Damon z Tamizą i oboje patrzyli na ,,pokazówkę" Desperada. Jednak koń na chwilę chyba się zagapił i z całym impetem wpadł w twarde belki wysokiego oksera, przewracając się.
Damon?
-No to pokaż, co potrafi.
Najechałam galopem niską przeszkodę, w sposób, jakim było mu najłatwiej przeskoczyć. Pięknie przeskoczył. Damon poszedł po swoją klacz. Po chwili zobaczyłam, jak Desperado u hukiem wybiega ze stajni, wyłamując przy tym zamek w drzwiach. Jak zwykle, przeskoczył płot padoku. Dumny z siebie zaczął skakać przez bardzo wysokie przeszkody. W tym momencie ze stajni wyszedł Damon z Tamizą i oboje patrzyli na ,,pokazówkę" Desperada. Jednak koń na chwilę chyba się zagapił i z całym impetem wpadł w twarde belki wysokiego oksera, przewracając się.
Damon?
Od Huntera Cd. Damona
Odszedłem przeklinając swoją głupotę, ale cóż przynajmniej wiem, że robi mi się niedobrze kiedy ON coś mówi. Ruszyłem korytarzem do pokoju Hazel.
-Co jest?- spytała kiedy, wpadłem do jej pokoju.
-Jestem skończonym kretynem- powiedziałam cicho.
-Co?
-Nic, kochanie, jutro nie pojedziemy do galerii.
-Czemu?
-Jedziemy gdzie indziej...
-A gdzie?
-Do jubilera.- odpowiedziałem.
-Ok- dziewczyna uśmiechnęła się - Kupimy ci jakiś ładny...
-Co?!! Mi u jubilera?!!?
-Nie słyszałeś o sygnetach?
-Nie?!
-Ok niech ci będzię.
-Wiesz co Hazel muszę iść.- pocałowałem ją i poszłem do pokoju, tam wyjąłem telefon:
-Hej Mike, tak mógły byś mi przesłać z 10 tyś co? A i jeszcze mój sejf?
Komentarz dodawany przez Damona przy publikowaniu:
Widzicie? Z Damonem się nie zadziera! Mrau! Jest tygrysem!
-Co jest?- spytała kiedy, wpadłem do jej pokoju.
-Jestem skończonym kretynem- powiedziałam cicho.
-Co?
-Nic, kochanie, jutro nie pojedziemy do galerii.
-Czemu?
-Jedziemy gdzie indziej...
-A gdzie?
-Do jubilera.- odpowiedziałem.
-Ok- dziewczyna uśmiechnęła się - Kupimy ci jakiś ładny...
-Co?!! Mi u jubilera?!!?
-Nie słyszałeś o sygnetach?
-Nie?!
-Ok niech ci będzię.
-Wiesz co Hazel muszę iść.- pocałowałem ją i poszłem do pokoju, tam wyjąłem telefon:
-Hej Mike, tak mógły byś mi przesłać z 10 tyś co? A i jeszcze mój sejf?
Komentarz dodawany przez Damona przy publikowaniu:
Widzicie? Z Damonem się nie zadziera! Mrau! Jest tygrysem!
Od Damona Cd. Nath
Ciekawe kiedy Nath zauważy nowego konia.... Boks mojej nowej klaczy stał obok boksu Thundera. Staruszek kupił mi ją, bo mu się nudziło. Znaczy, tak przypuszczam. Miała piękny biały ogon, ogólnie cała jest piękna i biała. Jest ułożona i grzeczna. Na imię ma Temida. W końcu Nath skumała. Heh! Nadal mam w pamięci tamtą żabę...
-Boże! Jaka śliczna klacz!!!- krzyknęła Nath- Kogo? Jest? To? CUDO?!
-Moje. Stary mi kupił. Pewnie mu się spodobała, i sypnął kasą. Jak zwykle.
-Jest piękna! I do tego stoi obok Thundera! Świetnie się składa!
Nath?
-Boże! Jaka śliczna klacz!!!- krzyknęła Nath- Kogo? Jest? To? CUDO?!
-Moje. Stary mi kupił. Pewnie mu się spodobała, i sypnął kasą. Jak zwykle.
-Jest piękna! I do tego stoi obok Thundera! Świetnie się składa!
Nath?
Od Damona Cd. Huntera
-Szczerze mówiąc żal mi ciebie.- powiedziałem ( szczerze).- Straszysz mnie jakimiś prawnikami. Mój stary wynajmie lepszych. Nie tylko najlepszych w kraju, ale na świecie. Więc wiesz... Szczerze mówiąc nie mam czasu dla takich jak ty. Po za tym, co mnie interesuje imię twojej dziewczyny? Jest fajna owszem. Ale mnie nie in- te- re-su-je. Przeliterować ci?
Biedny chłopczyk patrzył na mnie z rozdziawioną gębą.
-Nie masz nic do powiedzenia? Hmmm? Mi też nie chce się z tobą gadać. Pa. Chcę ci jeszcze uprzedzić że mam większe wpływy niż myślisz....
Odszedłem zostawiają przeklinającego głupka za sobą.
Hunter?
Biedny chłopczyk patrzył na mnie z rozdziawioną gębą.
-Nie masz nic do powiedzenia? Hmmm? Mi też nie chce się z tobą gadać. Pa. Chcę ci jeszcze uprzedzić że mam większe wpływy niż myślisz....
Odszedłem zostawiają przeklinającego głupka za sobą.
Hunter?
Od Huntera
Uśmiechnąłem się w myślach i dziękując że mam dobry słuch. Kiedy godzinę temu wróciłem z Hazel z przejażdzki, postanowiłem wybrać się do lasu. Teraz bardzo sie z tego cieszyłem. Choć po usłyszeniu tego co usłyszałem, myślę, że wolał bym żyć w niewiedzy... Pierwsze co zrobiłem to udałem się do tego jak że rozkosznego, gnijącego domku i weszłem do środka. Rozejżałem się, teraz od razu zobaczyłem kamerę, ukryta niezbyt profesjonalnie w koncie za starą półką na książki. Podeszłem tam i żuciłem kamerą o ziemię rozgniatając ją butem. Westchnąłem i poszłam w kierunku akademi. Damon i Nath juz rozsidłali konie i żegnali się namiętnym całusem. Kiedy Nath poszła wyszedłem zza stajni, Damon spojżał w moją stronę.
-Co ty tu robisz?- wyczedził.
-Nie tylko ty lubisz podglądać innych...- Damon zrobił zdziwioną minę- Poz tym posłuchj dobrze? Mam jednego z najlepszych prawników w kraju, myślę, że i tak łatwiej bronic mnie niz chłopaka, który wiechał po pijaku, motorem w klub, a tak na marginesie mój ojciec i matak zresztą też, mają w dupie, że obściskuję się z jakimiś dziewczynami, ale musisz równierz zapamiętać, że to nie jate jakaś tam dziewczyna ani Haruet Tylko Hazel!- wyrzuciłem to z siebie. - I nie strasz mnie wyrzuceniem z Akademi, bo nawet ie jestes pełnoletni, a poza tym co byś napisał? ,,Wyrzucony za to że chcę prawo do prywatności''??- Damon stał chwile osłupiały poczym powiedział:
<Damon?>
Od Nath-CD Od Damona
-Jeżeli chce się jeździć na Desperado, to najpierw trzeba opanować sztukę, jak z niego nie spaść, a potem, jak zrobić, żeby cię słuchał-zaśmiałam się-Może jednak wrócimy? Zobaczymy, co u naszych koni.
-No dobra, ale tu wrócimy!
Ruszyłam szybkim galopem, ale zaraz musiałam zwolnić. Diablo potrafił biec szybciej niż on, a do tego dłużej. Kiedy byliśmy w stajni, zeskoczyłam z konia już w kłusie. Zaprowadziłam go do stajni i rozsiodłałam. Poszłam do Desperado. Widać było mu już lepiej. Założyłam mu kantar i zapięłam uwiąz. Wzięłam go na padok i oprowadzałam w ręku. Chyba już go tak bardzo nie bolało, ale dalej kulał, bo on zawsze tak ma, że nawet kiedy już go w ogóle nie boli dalej kuleje. Potem zapięłam lonżę. Kazałam mu iść powoli, ale oczywiście zaczął biec najszybciej, jak się da na lonży. Kiedy w końcu udało mi się go zatrzymać zobaczyłam poruszenie. Kilku mężczyzn próbowało wyciągnąć konia z przyczepy. Zostawiłam mojego ogiera na padoku i poszłam tam. Przestraszony koń wierzgał i szalał w przyczepie.
-Pomóc wam może?
-Ty?
-Znam się na szalonych koniach.-Popatrzyłam na mojego ogiera, który korzystając z okazji, zaczął szaleć.
Weszłam do przyczepy. Koń w środku był przerażony. Uspokoiłam go. Odwiązałam od ściany i wyprowadziłam z przyczepy.
-Czyj to koń?-zapytałam.
-Twój-odpowiedział jeden z mężczyzn i odeszli-Nazywa się Thunder. Jest tylko trochę zajeżdżony.
Popatrzyłam na pięknego, młodego ogiera. Pogłaskałam go po szyi.
-Co to za koń?-zapytał Damon.
-Mój.
Zaprowadziłam Thundera do boksu. Wzięłam szczotki i wyczyściłam go.
Damon?
-No dobra, ale tu wrócimy!
Ruszyłam szybkim galopem, ale zaraz musiałam zwolnić. Diablo potrafił biec szybciej niż on, a do tego dłużej. Kiedy byliśmy w stajni, zeskoczyłam z konia już w kłusie. Zaprowadziłam go do stajni i rozsiodłałam. Poszłam do Desperado. Widać było mu już lepiej. Założyłam mu kantar i zapięłam uwiąz. Wzięłam go na padok i oprowadzałam w ręku. Chyba już go tak bardzo nie bolało, ale dalej kulał, bo on zawsze tak ma, że nawet kiedy już go w ogóle nie boli dalej kuleje. Potem zapięłam lonżę. Kazałam mu iść powoli, ale oczywiście zaczął biec najszybciej, jak się da na lonży. Kiedy w końcu udało mi się go zatrzymać zobaczyłam poruszenie. Kilku mężczyzn próbowało wyciągnąć konia z przyczepy. Zostawiłam mojego ogiera na padoku i poszłam tam. Przestraszony koń wierzgał i szalał w przyczepie.
-Pomóc wam może?
-Ty?
-Znam się na szalonych koniach.-Popatrzyłam na mojego ogiera, który korzystając z okazji, zaczął szaleć.
Weszłam do przyczepy. Koń w środku był przerażony. Uspokoiłam go. Odwiązałam od ściany i wyprowadziłam z przyczepy.
-Czyj to koń?-zapytałam.
-Twój-odpowiedział jeden z mężczyzn i odeszli-Nazywa się Thunder. Jest tylko trochę zajeżdżony.
Popatrzyłam na pięknego, młodego ogiera. Pogłaskałam go po szyi.
-Co to za koń?-zapytał Damon.
-Mój.
Zaprowadziłam Thundera do boksu. Wzięłam szczotki i wyczyściłam go.
***
Postanowiłam, że pojeżdżę na nim. Wygoniłam Diablo z padoku i osiodłałam drugiego ogiera. Na razie założyłam mu sprzęt Desperado, ale myślę, że skoro rodzice (tak myślę) kupili mi nowego konia, to powinien niedługo przyjść jego sprzęt. Zaprowadziłam go na padok i wsiadłam. Widać, że był prawie w ogóle nie wyszkolony. Potrafił tylko reagować na podstawowe pomoce jeździeckie. Miał niezbyt ułożony galop, ale Desperado ma wcale o wiele nie lepszy, jak tak w nim świruje. Zauważyłam, że Damon z zainteresowanie przygląda się mnie.Damon?
Od Hazel Cd. Huntera
Kiedy się obudziłam leżałam obok Huntera.
-Obudź się- Hunter otworzył oczy.
-Która godzina?
-Nie wiem.- Hunter zerwał się z łóżka , poszłam w jego ślady i po piętnastu minutach. Byliśmy już w akademii.
-Patrz!- wskazałam na tablicę ogłoszeń- lekcje odwołane!
-Juhhu. Patrz tu jest napisane, że otworzyli siłownię!!
-No to idziemy- powiedziałam- a tylko idź się przebrać ja tez muszę się przebrać.- pobiegłam do pokoju przebrałam się w luźny podkoszulek, odsłaniający ramiona i prawie cały sportowy stanik i brzuch za to mający rękawy do łokci do tego spodenki odsłaniające prawie całe pośladki. Kiedy wyszłam z pokoju Hunter zagwizdał.
-No łał takie ubranko na siłownie, a jak ten jak mu tam na D będzie się na ciebie gapił
-Oj daj spokój on ma swoją Nath.
- Ok. No to chodź- na siłowni już był Damon, ja oczywiście nie zamierzałam ćwiczyć a jedynie przyglądać się mojemu Hunterowi...Jednak po godzinie mi się znudziło, podeszłam do niego i wymruczałam:
-Chodź już.
-A jak przestanę ćwiczyć to nie będę miał mięśni...
-Zawsze możesz mnie ponosić do sklepu i z powrotem.
-W sumie..., a i mój szofer mógł by nas jutro zawieść do galerii. Co ty na to?
-Bardzo chętnie tylko pod jednym warunkiem.
-Co tylko chcesz.
-Będę mogła wybrać ci ubrania!
-O-okej...
-No to spoko, im jeszcze pójdziemy do jakiegoś studia muszę sobie zrobić tatuaż.
-A ile ty ich już masz?!
-Z dziesięć
-No dobra to co teraz robimy?
-Wycieczka konno?
Nowy konik
Imię: Temida
Płeć: klacz
Wiek: 2 lata
Rasa: 75% arab 15% anglik
Cechy: Miła, przytulalska, kochana, słodka. Szalona i grzeczna.
Partner: Podoba jej się Thunder
Właściciel: Damon
Login: pegazorożec7
Nowość!!!!
Po (bardzo krótkich) obradach na czacie zdecydowaliśmy z Damonem, że wprowadzimy pewną zasadę. Otóż od teraz każdy może mieć dwa konie (nie licząc źrebaków, które urodzą się w akademii), z czego przynajmniej jeden powinien być dorosły, by postać mogła na nim jeździć.
Mamy nadzieję, że wam to odpowiada.
Mamy nadzieję, że wam to odpowiada.
Nowy koń
Nathaly kupuję (a raczej dostaje) nowego konia. Oto on:

Imię: Thundner xo
Płeć: Ogier
Wiek: 2 lata
Rasa: Koń anglo-arabski
Cechy: trochę szalony, strachliwy, płochliwy, kochany, miły
Partner: szuka
Właściciel: Nathaly Rick
Login: ola20028

Imię: Thundner xo
Płeć: Ogier
Wiek: 2 lata
Rasa: Koń anglo-arabski
Cechy: trochę szalony, strachliwy, płochliwy, kochany, miły
Partner: szuka
Właściciel: Nathaly Rick
Login: ola20028
Od Damona Cd. Nath
- Nie wygodnie mi się tu jeździ.... No serio! Diablo ma zupełnie inny chód.- Nath marudziła mi nad uchem.
-Srelio! Ja jestem przyzwyczajony do Sapi a nie marudzę! Ogar dupę! Niezwykle seksowną dupę....- krzyknąłem.
-Zbok! Niezwykle seksowny zbok....
-Schlebiasz mi.... Chyba wytatuuję sobie ciebie na klacie....
-No! Jeszcze lepiej by było na dupie!
-Ale nikt nie będzie mógł cię podziwiać. No chyba że...
-Mądry pomysł. Po prostu genialny!
-Wiesz że ten NOWY chłopak, ten co się zszedł z Hariett to ją zgarnął do tego domku w lesie? Mamy tam zainstalowany podgląd więc wiesz...
-Po pierwsze to HAZEL po drugie to wścibskie...
-I fajne!!!! A mi się NUDZI! Ścigamy się don domu?
-Ok wygram.
Nie wygrała. Powszechnie wiadomo że Burza jest szybsza od Magika. I to o wiele...
-Co?! Ja nigdy nie przegrywam wyścigów!- wściekała się Nath.
-Nath wozi cię Magik. Magik jest wolniejszy od Diablo. Kumasz?
W tym momencie dzieje się coś bardzoooo dziwnego. Mianowicie żaba... Żaba zakumkała.
Spojrzeliśmy na siebie. Ryknęliśmy śmiechem
Nath?
-Srelio! Ja jestem przyzwyczajony do Sapi a nie marudzę! Ogar dupę! Niezwykle seksowną dupę....- krzyknąłem.
-Zbok! Niezwykle seksowny zbok....
-Schlebiasz mi.... Chyba wytatuuję sobie ciebie na klacie....
-No! Jeszcze lepiej by było na dupie!
-Ale nikt nie będzie mógł cię podziwiać. No chyba że...
-Mądry pomysł. Po prostu genialny!
-Wiesz że ten NOWY chłopak, ten co się zszedł z Hariett to ją zgarnął do tego domku w lesie? Mamy tam zainstalowany podgląd więc wiesz...
-Po pierwsze to HAZEL po drugie to wścibskie...
-Ok wygram.
Nie wygrała. Powszechnie wiadomo że Burza jest szybsza od Magika. I to o wiele...
-Co?! Ja nigdy nie przegrywam wyścigów!- wściekała się Nath.
-Nath wozi cię Magik. Magik jest wolniejszy od Diablo. Kumasz?
W tym momencie dzieje się coś bardzoooo dziwnego. Mianowicie żaba... Żaba zakumkała.
Spojrzeliśmy na siebie. Ryknęliśmy śmiechem
Nath?
Nowy członek!
Imię: Alex
Nazwisko: Monthing
Wiek: 16 lat
Charakter: miły , romantyczny , uprzejmy , pomocny
Jak tu trafiłeś?: Rodzice go tu przywieźli
Historia: Rodzice szukali dla niego akademii i znaleźli tą
Zwierzątko: Aqua
Zauroczenie: Katie
Partner: Chce aby Katie była jego dziewczyną
Login na Howrse lub facebooku: sherli
Imię: Aqua
Płeć: klacz
Wiek: 3 lata
Rasa: Kłusak Francuski
Cechy: uczuciowa
Partner: szuka
Właściciel: Alex Monthing
Login: sherli
Od Katie
Poszłam do stajni.Wyciągnęłam z boksu mojego konia i wsiadłam na niego i pojechałam poćwiczyć skoki.Zamyśliłam się dlaczego nikomu się nie podobam.I nie zauważyłam przeszkody i koń się o nią potknął i się przewrócił.Okropnie mnie bolała głowa.Spojrzałam na konia na szczęście nic mu się nie stało.Cudem przechodziła tutaj Misao.
- Katy nic się ci nie stało? - zapytała się z niepokojem
- Na szczęście nie , ale tylko mnie trochę głowa boli - uspokoiłam ją
- Jak to się stało?
- Zamyśliłam się dlaczego nikomu się nie podobam i nie zauważyłam przeszkody i koń się przewrócił.
- Jestem głodna może chodźmy do kuchni a potem się kogoś zapytamy czy nie ma bandażu , bo masz zadarte kolano - zaproponowała
- Też jestem głodna , chętnie tylko odprowadzę konia do boksu. - odpowiedziałam
- Katy nic się ci nie stało? - zapytała się z niepokojem
- Na szczęście nie , ale tylko mnie trochę głowa boli - uspokoiłam ją
- Jak to się stało?
- Zamyśliłam się dlaczego nikomu się nie podobam i nie zauważyłam przeszkody i koń się przewrócił.
- Jestem głodna może chodźmy do kuchni a potem się kogoś zapytamy czy nie ma bandażu , bo masz zadarte kolano - zaproponowała
- Też jestem głodna , chętnie tylko odprowadzę konia do boksu. - odpowiedziałam
czwartek, 30 stycznia 2014
Od Nath-CD Od Damona
-No to gdzie panie popadający w samozachwyt chcesz jechać?-zażartowałam.
-Ej!
-Może, jak zwykle, do lasu?
-Ok.
Ruszyłam galopem. Jechało mi się dziwnie... Byłam przyzwyczajona do szalonego, szybkiego wariata Desperado.
Damon? tu się studiuje poradniki rysowania c:
-Ej!
-Może, jak zwykle, do lasu?
-Ok.
Ruszyłam galopem. Jechało mi się dziwnie... Byłam przyzwyczajona do szalonego, szybkiego wariata Desperado.
Damon? tu się studiuje poradniki rysowania c:
Od Huntera Cd. Hazel
-Nie, nie chcę- odparłem- wolę spędzić ten wieczór na całowaniu...
-Ok., ale wiesz...
-Spokojnie nie będę nawet próbował- odparłem lekko zawiedziony.
-Na pewno?
-Przyrzekam.- zacząłem ją całować po paru minutach dziewczyna odepchnęła mnie lekko.
-Co jest?- spytałem
-Nie mogę złapać tchu...- wydyszała, szczerze to ja też ledwo oddychałem. Za oknem było już ciemno.
-Hazel?
-Co?
-Chodź
-Gdzie?
-Do stajni.
-Po co?
-No chodź- wziąłem ją za rękę i podniosłem z łóżka poczym zaprowadziłem do stajni, w ostatnim boksie nie było nikogo.
-Zostajemy tu na noc.- powiedziałem
-Co?! Nie ma mowy.
-A gdzie chcesz spędzić noc?
-W pokoju?
-No jakieś fajne miejsce... wiem! Słyszałem, że w tym lesie jest jakiś opuszczony domek...
-A co jeśli się boję?
-To cię przytulę- odpowiedziałem i zarzuciłem sobie Hazel na ramię, nie słuchając jej protestów. Robiło się coraz ciemniej kiedy po pół godzinie niesienia Hazel dotarliśmy na miejsce. Domek był mały, w środku znajdowało się małe wilgotne łóżko. Położyłem Hazel i pocałowałem ją namiętnie, kiedy zaczęła dyszeć, przerwałem pocałunek i położyłem się obok niej, kiedy zasnęła również zamknąłem oczy sen przyszedł szybko
Komentarz Damona dodany przy publikowaniu:
Ewa! To NIE JEST blog erotyczny więc wiesz.... Pohamuj się....
-Ok., ale wiesz...
-Spokojnie nie będę nawet próbował- odparłem lekko zawiedziony.
-Na pewno?
-Przyrzekam.- zacząłem ją całować po paru minutach dziewczyna odepchnęła mnie lekko.
-Co jest?- spytałem
-Nie mogę złapać tchu...- wydyszała, szczerze to ja też ledwo oddychałem. Za oknem było już ciemno.
-Hazel?
-Co?
-Chodź
-Gdzie?
-Do stajni.
-Po co?
-No chodź- wziąłem ją za rękę i podniosłem z łóżka poczym zaprowadziłem do stajni, w ostatnim boksie nie było nikogo.
-Zostajemy tu na noc.- powiedziałem
-Co?! Nie ma mowy.
-A gdzie chcesz spędzić noc?
-W pokoju?
-No jakieś fajne miejsce... wiem! Słyszałem, że w tym lesie jest jakiś opuszczony domek...
-A co jeśli się boję?
-To cię przytulę- odpowiedziałem i zarzuciłem sobie Hazel na ramię, nie słuchając jej protestów. Robiło się coraz ciemniej kiedy po pół godzinie niesienia Hazel dotarliśmy na miejsce. Domek był mały, w środku znajdowało się małe wilgotne łóżko. Położyłem Hazel i pocałowałem ją namiętnie, kiedy zaczęła dyszeć, przerwałem pocałunek i położyłem się obok niej, kiedy zasnęła również zamknąłem oczy sen przyszedł szybko
Komentarz Damona dodany przy publikowaniu:
Ewa! To NIE JEST blog erotyczny więc wiesz.... Pohamuj się....
Od Damona Cd. Nath
Namiętnie i gorąco całowałem się z Nath. Czy może być coś lepszego od całowania się z piękną, wydekoltowaną dziewczyną?
-Wiesz co? Mam super pomysł!- powiedziałem.- Nstępnym razem ukradnę ci majtki!!!!
-Co?! Żebym ja ci nie ukradła tej twojej klaty!!!- dziewczyna się roześmiała.
- Uuuu... Czyli podoba ci się moja klata? Szczerze mówiąc, mi też się podoba...
-Co?! Nie! Znaczy tak! Znaczy.... Tobie też się podoba? Czytałam taką jedną książkę o tym jak szybko w tych czasach z dzieci robią się narcyzy...
-CO!?- spytałem z udawanym oburzeniem- Czy dziecko potrafi tak!?- mówiąc to podniosłem ją i wywróciłem głową w dół, tak żeby zwisała do góry nogami.
-Puść mnie!!! Nie założyłam jeszcze stanika!!!!- dziewczyna kurczowo trzymała bluzkę.
-Ja jestem dzieckiem tak? Tak?!
-Nie!!! Puść mnie!
Puściłem ją. Następnym razem zażądam czegoś gorszego niż tylko słowa...
-Gorszego?!
-Co?! Nie! Znaczy tak! Znaczy.... Daj buziaka rozjechanemu przez wściekłą krowę psiakowi!
-Chyba śnisz....
-Znaczy tak na jawie, tak?
Wziąłem ją za rękę.
-Jedziemy w teren?- spytała niespodziewanie.- Na akademickich koniach?
-Jasne.... Wezmę burzę.
-CO?! Burza jest moja!
-Dobra... To zaklepuję magika!
-Co? Jego też można wybierać? W takim razie ja go chcę!
-Dobra... Chodźmy!
Nath?
-Wiesz co? Mam super pomysł!- powiedziałem.- Nstępnym razem ukradnę ci majtki!!!!
-Co?! Żebym ja ci nie ukradła tej twojej klaty!!!- dziewczyna się roześmiała.
- Uuuu... Czyli podoba ci się moja klata? Szczerze mówiąc, mi też się podoba...
-Co?! Nie! Znaczy tak! Znaczy.... Tobie też się podoba? Czytałam taką jedną książkę o tym jak szybko w tych czasach z dzieci robią się narcyzy...
-CO!?- spytałem z udawanym oburzeniem- Czy dziecko potrafi tak!?- mówiąc to podniosłem ją i wywróciłem głową w dół, tak żeby zwisała do góry nogami.
-Puść mnie!!! Nie założyłam jeszcze stanika!!!!- dziewczyna kurczowo trzymała bluzkę.
-Ja jestem dzieckiem tak? Tak?!
-Nie!!! Puść mnie!
Puściłem ją. Następnym razem zażądam czegoś gorszego niż tylko słowa...
-Gorszego?!
-Co?! Nie! Znaczy tak! Znaczy.... Daj buziaka rozjechanemu przez wściekłą krowę psiakowi!
-Chyba śnisz....
-Znaczy tak na jawie, tak?
Wziąłem ją za rękę.
-Jedziemy w teren?- spytała niespodziewanie.- Na akademickich koniach?
-Jasne.... Wezmę burzę.
-CO?! Burza jest moja!
-Dobra... To zaklepuję magika!
-Co? Jego też można wybierać? W takim razie ja go chcę!
-Dobra... Chodźmy!
Nath?
Od Hazel Cd. Huntera
Wkurzona wzięłam ubranie i poszłam do łazienki, kiedy się ubrałam usłyszłam krzyk, wyjzałma za okno i zobaczyłam.... przy stajniach biegała Nath goniąc Damona, który.... Boże....Trzymał jej stanik. Zaczęłam się śmiać, aż rozbolał mnie brzuch, po chwili do łazienki wszedł Hunter.
-Co?- spytał.> -Po pierwsze nie wchodź mi do łazienki, a po drugie patrz- wskazałam okno, Hunter również wybuchł śmiechem.
-Jakie nietypowe zagranie...
-Czemu?- spytałam.
-Bo ja żeby zdjąć, dziewczynie stanik zdejmuję jej najpierw jej bluzkę.
- A co tak nie umiesz?- zaśmiałam się.
-Jasne, że potrafię, ale ja jak zdejmuję dziweczynie stanik to chce coś zobaczć.- walnęłam go w ramie, nagle Nathy spojrzała w strone okana, pociągnęłam go za ramię zmuszając go do schowania się pod parapetem.
-Po co to robisz?- spytał Hunter- lepiej tak- chłopak podniósł mnie i namiętnie pocałował, stając dokładnie przed oknem. Kątem oka widziałam że Nathy nadal patrzy w okno. Kiedy skończyliśmy i prześliśmy z łazienki do mojego pokoju, spytałam:
-Hunter?
-Co?
-Idziemy na randkę
-A gdzie?
-Nie wiem...
-Może do łóżka?- Trzepnęłam go w głowę- No co
-Mówiłam coś. Tak?
-Tak..., to może do... jaki mamy wybór?
-Nie zabardzo....
-Jedziemy w teren?
Od Nath-CD Od Damona
-Ty zboku!!!! Już mój koń lepiej się zachowuje!!!-krzyknęłam za nim.
-Może...-odpowiedział.
Zaśmiał się. W końcu go dogoniłam.
-Nie żyjesz-powiedziałam, wyrywając mu to.
Popatrzyłam mu w oczy i pocałowałam go.
Damon? krótkie, bo muszę jeszcze obejrzeć jakiś poradnik rysowania <3
-Może...-odpowiedział.
Zaśmiał się. W końcu go dogoniłam.
-Nie żyjesz-powiedziałam, wyrywając mu to.
Popatrzyłam mu w oczy i pocałowałam go.
Damon? krótkie, bo muszę jeszcze obejrzeć jakiś poradnik rysowania <3
Od Damona Cd. Nath
Dowiedziałem się że do Akademia doszedł Nowy członek. I to CHŁOPAK!!!! Wcześniej miałem dla siebie wszystkie laski ktòre chodziły do Akademi ( oczywiście to NATH jest najpikniejsza... Nath jeśli to czytasz to wiedz że jesteś SWEET!!!! Kto chodził do magical academy wie o co chodzi ;)) A ten gościu.... Jak na niego patrzę to jak by moje własne odbicie w lustrze ( znaczy BRZYDSZE I bez takiego , no zwierzęcego magnetyzmu ktòrym JA emanuję... Mrau!). Trudno. Muszę się z tym pogodzić. Ehhhh.... Dowiedziałem się też że chodzi z Hariett a może Hazel? Nie orientuję się w tym.... W każdym razie konia ma jakiegoś takiego... Niezgrabnego. Moje myśli wręcz ociekaja sarkazmem.... Dobra. Spokój, spokòj.... Ok idzie Nath.... I to jaka Nath!!! Muszę przyznać ten jej dekolcik to mi się podoba.... Hahahah!!! Właśnie skumałem jakiś że mnie zbok!!! Boże... Jestem dziwny. Serio. Może zrobię se kiedyś tatuaż? Mòj kolega Steve miał tatuaż z.... Nie będę o Nim myślał jest.... No, oryginalny. Serio.
-Cześć Nath....- powiedziałem - Mamy dziś dobry humorek?
- Może nawet... A co?- odpowiedziała zdziwiona.
-A życzonka spełniamy?
- Mogę spełnić jedno...
-Nie ruszaj się.
-A na co ci to?
Nie odpowiedziałem. Zrobiłem za to coś innego. Powiem tyle: żeby TO zrobić potrzebne som lata ćwiczeń....
-Oddawaj mój stanik!!!!!
-Nie!!!!
Pobiegłem korytarzem.
Nath? Może KIEDYŚ zabierzesz swòj stanik? Jest ciężki!!!
Od Huntera Cd. Hazel
> K*rwa jak ona się domysliła. W pierwszej chwili chciałem z nią zerwać, ale coś mnie powstrzymało ( mam nadzieję, że się nie zakochałem)
> -Nie...
> -Czyli?
> -Nie chcę cię zaliczyć- chyba mówiłem prawdę (dziwne...). Miałem wrażenie, że dziewczyna odetchnęła
> -To dobrze, bo cię polubiłam...- powiedziała, jednak nie zdążyła dokączyć bo zaczęły się lekcje.
> ***************************************************************************
> Po lekcjach kiedy Hazel, poszła do pokoju przebrać się i odświerzyć po skokach, poszłem rozsiodłać Szabata i Wilmę. Kiedy juz to zrobiłem poszłem do pokoju Hazel, choć nie powinno mnie tu być. Usiadłem na łóżku i czekałem aż wyjdzie z łazienki. Kiedy wyszła, w pierwszej chwili mnie nie załwarzyła. Dobiero kiedy usiadła na fotelu, spojrzała w moją stronę. Jej ręcznik podwiną się ukazując uda.
> -Hej co ty tu robisz? A jak bym wyszła bez ręcznika?
> - To był bym bardziej szczęśliwy?
> <Hazel?>
Od Hazel Cd. Huntera
> Kiedy rano wstałam i poszłam do łazienki, stopniowo zaczęłam przypominać sobie wczorajszy dzień. Ale to było głupie!!! A może jednak nie... przecierz już wcześniej byłam w takich ,,związkach,, a dobrze mieć chłpoaka już w pierwszym tygodniu szkoły. Kiedy się umyłam i ubrałam się w to: (http://s.bravo.pl/download/multimedia/pictures/1301/434179012922351658655620.jpg). Choć buty były niewygodne! Spostrzegłam że jeszcze 45 minut do lekcji. Powoli (żeby się nie przewrócić) zeszłam po schodach i poszłam do kuchni i wyjęłam z lodówki puszkę coli i trzy marchewki, oczywiście dla Wilmy ja nie lubiłam marchewek ( kto lubi?). Wilma stała w boksie i machała głową.
> -Co jest?- spytała- Aha...- wokół mojego konia latało chyba ze sto much. Z kufra wyjęłam sprej na owady i siateczkę, żeby zakryć jej oczy. Kiedy już zrobiłam co trzeba, poszłam do klasy. Tam juz siedziała większość uczniów. Usiadłam obok Huntera
> -Hej skarbie...- Powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
> -Tylko tyle!
> -A ile chcesz? Jesteśmy w klasie!
> -No i co?- Hunter podtrzymał mi głowę od tyłu i mocno pocałował, odwzajemniłam pocałunek.
> - Ty... ty- zaczęłam kiedy skończyliśmy się całować- Ty zboku!
> - Oj już dobrze.
> -A i jeszcze jedno...
> -Co?
> - Byłam w wielu takich ,,związkach,,- zrobiłam cudzysłów- uważnie posłuchaj, jeśli zachowujesz się tak tylko po to by mnie zaliczyć, to daruj sobie!
Od Huntera Cd. Hazel
Lubie takie dziewczyny! Jednak byłem ciekawy ile potrwa nasz ,,związek,, ciekawe czy zdąże ją zaliczyć w dwa tygodnie? A jednak coś... jakbym ją polubił, może znalazłem tą jedyną?
Taaa.... jasne, to tylko przelotne wrażenie. Napewno. A jeśli nie? Nie wiem co wtedy zrobię. W ogólę ten pomysł z Akademią był głupi. Jestem uzależniony od imprez! I podobno od dziewczyn też więc co ja zrobię jeśli zakocham się w tej Hazel?! | ||
Od Hazel Cd. Huntera
-A ja Hazel- odparłam, chłopak uśmiechną się.
-Ładne imię...
-Tylko, nie próbuj mnie tak czarować!- nagle usłyszałam jakieś poruszenie, w boksie Sapi na sianie siedział Damon z Nath. Wsumie nic mnie z Damonem nie łączy, nawet nie mam na to ochoty, ale poczółam sie jakoś inaczej...
-Wiesz co?
-Co?
-Chodź- wzięłam Huntera za ręke i zaprowadziłam pod drzwi mojego pokoju. Robiło sie juz ciemno.- Buzi na dobranoc?- spytałam i żuciłam się na Huntera i pocałowałam go namietnie, na początku czuć było, że jest zdziwiony, ale po chwili odwzajemnił pocałunek. Kiedy skończyliśmy spytał:
-To co Hazel, jestes moją dziewczyną?
-A mam wybór? Pocałowałam cię, to chyba wystarczając odpowiedź- Hunter pokiwał głową. Pocałowaliśmy się jeszcze raz. Wiem to głupie, ale... A poza tym, szczerze chyba polubiłam już Huntera, oile znajomość przez piętnaście minut można nazwać znajomością... Damon choć przystojny, jakos nie przypadł mi do gustu. Kiedy sie całowaliśmy, usłyszłam kroki na korytażu. Zobaczyłam Damona, ale on tylko przystaną i ruszył dalej pewnie go to nie obeszło ( i dobrze!) Kiedy weszałm do pokoju, a Hunter poszedł do siebie położyłam się na łóżku i zasnęłam.
-Ładne imię...
-Tylko, nie próbuj mnie tak czarować!- nagle usłyszałam jakieś poruszenie, w boksie Sapi na sianie siedział Damon z Nath. Wsumie nic mnie z Damonem nie łączy, nawet nie mam na to ochoty, ale poczółam sie jakoś inaczej...
-Wiesz co?
-Co?
-Chodź- wzięłam Huntera za ręke i zaprowadziłam pod drzwi mojego pokoju. Robiło sie juz ciemno.- Buzi na dobranoc?- spytałam i żuciłam się na Huntera i pocałowałam go namietnie, na początku czuć było, że jest zdziwiony, ale po chwili odwzajemnił pocałunek. Kiedy skończyliśmy spytał:
-To co Hazel, jestes moją dziewczyną?
-A mam wybór? Pocałowałam cię, to chyba wystarczając odpowiedź- Hunter pokiwał głową. Pocałowaliśmy się jeszcze raz. Wiem to głupie, ale... A poza tym, szczerze chyba polubiłam już Huntera, oile znajomość przez piętnaście minut można nazwać znajomością... Damon choć przystojny, jakos nie przypadł mi do gustu. Kiedy sie całowaliśmy, usłyszłam kroki na korytażu. Zobaczyłam Damona, ale on tylko przystaną i ruszył dalej pewnie go to nie obeszło ( i dobrze!) Kiedy weszałm do pokoju, a Hunter poszedł do siebie położyłam się na łóżku i zasnęłam.
środa, 29 stycznia 2014
Od Nath-CD Od Damona
***
Rano obudziłam się lekko oszołomiona, ponieważ nie wiedziałam, gdzie jestem. Konie już widocznie od dawna nie spały. Wstałam i podeszłam do mojego ogiera. Kazałam mu wstać. Saphira odsunęła się trochę. Podniosłam nogę konia. Wiem, że bolało go to. Chciał się wyrwać, ale w boksie nie dało się tego zrobić, żeby kogoś nie staranować, więc stał spokojnie. Pogłaskałam go.
Damon?

Od Damona Cd. Nath
Nath poszła po kanapki, a ja zostałem w stajni. Jutro zaczyna się semestr. Jęknąłem. Saphira już padała ze zmęczenia, mimo to, nadal pełniła straż. Diablo wtulony w jej pierś głęboko oddychał. Po chwil przyszła Nath z kanapkami.
-Nie wiedziałam jakie lubisz...- powiedziała- więc przyniosłam po prostu chleb i różne dodatki.A, i jeszcze suche kromki i marchewki dla koni. Obrane.
-CO?! Dla koni przyniosłaś marchewki a dla mnie nie? Serio?
-Ty lubisz marchew?- spytała dziewczyna - Taką suchą?
-No jasne! Kto nie lubi?- mówiąc to wyrwałem jej marchewkę z ręki. Włożyłem ją do ust. Nie ugryzłem, po prostu trzymałem w zębach.
-Biezes dlugi coniec- powiedziałem. Marchewka utrudniała mi wymowę.
-Co?!
-No... To s mustanga z dzilej doliny...
-Boże...- dziewczyna zrezygnowana ugryzła drugi koniec.- Zadowolony? Dołujesz mnie wiesz?
-Wiem.- mówiąc to nachyliłem się żeby ją pocałować.
Nath? ( muszę lecieć, PA)
-Nie wiedziałam jakie lubisz...- powiedziała- więc przyniosłam po prostu chleb i różne dodatki.A, i jeszcze suche kromki i marchewki dla koni. Obrane.
-CO?! Dla koni przyniosłaś marchewki a dla mnie nie? Serio?
-Ty lubisz marchew?- spytała dziewczyna - Taką suchą?
-No jasne! Kto nie lubi?- mówiąc to wyrwałem jej marchewkę z ręki. Włożyłem ją do ust. Nie ugryzłem, po prostu trzymałem w zębach.
-Biezes dlugi coniec- powiedziałem. Marchewka utrudniała mi wymowę.
-Co?!
-No... To s mustanga z dzilej doliny...
-Boże...- dziewczyna zrezygnowana ugryzła drugi koniec.- Zadowolony? Dołujesz mnie wiesz?
-Wiem.- mówiąc to nachyliłem się żeby ją pocałować.
Nath? ( muszę lecieć, PA)
Od Nath-Cd Od Damona
Desperado leżał dalej w rogu boksu. Chyba spał. Saphira leżała koło niego, a koło niej Szafir.
-Mam nadzieje, że mu się polepszy-powiedziałam.-I to szybko.
-No.
-Jeżeli nie szybko, to może sobie zrobić jeszcze większą krzywdę.
-Tak. Na serio jest wariatem.
-Poczekaj. Pójdę po coś.
Po chwili wróciłam z kanapkami.
-Co to?-zapytał Damon, gdyż nie widział ich.
-Kanapki. Pewnie jesteś głodny.
-Nie, ale ok.
Trąciłam lekko mojego ogiera. Dałam mu coś do jedzenia. Saphira zainteresowała się, co to jest.
Damon? weeeeeeeeeeeeeeeeeeny nie maaaaaaaaaaaaaaaaaam
-Mam nadzieje, że mu się polepszy-powiedziałam.-I to szybko.
-No.
-Jeżeli nie szybko, to może sobie zrobić jeszcze większą krzywdę.
-Tak. Na serio jest wariatem.
-Poczekaj. Pójdę po coś.
Po chwili wróciłam z kanapkami.
-Co to?-zapytał Damon, gdyż nie widział ich.
-Kanapki. Pewnie jesteś głodny.
-Nie, ale ok.
Trąciłam lekko mojego ogiera. Dałam mu coś do jedzenia. Saphira zainteresowała się, co to jest.
Damon? weeeeeeeeeeeeeeeeeeny nie maaaaaaaaaaaaaaaaaam
Od Huntera
Kiedy przyjechałem do akademi i poszedłem do swojego pokoju. Rozpakowałem się i od razu poszłem do Szabata, kiedy mnie zobaczył zaczą przebierać nogami w boksie. Wziąłem uzdę i założyłem mu ją i zaprowadziłem go na halę. Wsiadłem na niego i zrobiłem pare kółek w stępie, potem w kłusie, a na końcu galopem. Kiedy się rozgrzaliśmy wziąłem z kąta hali drążki i stojaki i ustawiłem siedem przeszkód. Szabat przeskoczył wszystkie bez najmniejszego problemu. Kidey wróciliśmy do boksu spostrzegłem, że parę bosków dalej stoji dziewczyna i czyści klacz Haflingera. Zagwizdałem a dziewczyna spojżała w moją stronę, o to chodziło, pochyliłem się, tak żeby mnie nie widziała i przyjżałem się jej. Miał rude wlosy i prosty przedziałek, oczy niebieskie. Od razu mi się spodobała. Podeszłem do niej i powiedziałem:
-Hej, niezła z ciebie laska.-powiedziałem, dziewczyna przewróciła oczami.
-Słuchaj już raz w tym tygodniu ktoś próbował mnie pocałować i wiesz nie mam ochoty na powtórkę, nie chcę znowu przeżyć szoku- ,, K*rwa,,- pomyslałem- ,, niedobrze,,.
-Kto mówie że będę cię całował?
-Twoje spojrzenie?- pomasowałem sobie skronie
-Ok to może zaczniemy tak: Jestem Hunter, a ty?
< Hazel?>
-Hej, niezła z ciebie laska.-powiedziałem, dziewczyna przewróciła oczami.
-Słuchaj już raz w tym tygodniu ktoś próbował mnie pocałować i wiesz nie mam ochoty na powtórkę, nie chcę znowu przeżyć szoku- ,, K*rwa,,- pomyslałem- ,, niedobrze,,.
-Kto mówie że będę cię całował?
-Twoje spojrzenie?- pomasowałem sobie skronie
-Ok to może zaczniemy tak: Jestem Hunter, a ty?
< Hazel?>
Od Damona Cd. Nath
-Postaw go do Saphiry może się uspokoi.- powiedziałem.- Sapi stała się spokojniejsza. Zajmie się Diablem.
-No nie wiem... Możemy spróbować.- powiedziała Nath.
Powoli przeprowadziła go do boksu Sapi. Widać było że ogiera boli. Saphira przesunęła się w bok gdy go zobaczyła. Diablo położył się na słomie. Saphira z Szafirem po obu jego stronach. Ogier uspokoił się. Klacz zaczęła iskać i jego i Szafira na zmianę. Podsunęła ogierowi siano pod nos. Saphirze serio musiał się podobać. Ona nigdy się nie dzieli. Zwłaszcza jedzeniem.
-Ja tu zostanę...- powiedziała Nath ziewając- Popilnuję Diabla...
-Ja też. Muszę to zrobić.- mówiąc to położyłem się na sianie.
Nath?
-No nie wiem... Możemy spróbować.- powiedziała Nath.
Powoli przeprowadziła go do boksu Sapi. Widać było że ogiera boli. Saphira przesunęła się w bok gdy go zobaczyła. Diablo położył się na słomie. Saphira z Szafirem po obu jego stronach. Ogier uspokoił się. Klacz zaczęła iskać i jego i Szafira na zmianę. Podsunęła ogierowi siano pod nos. Saphirze serio musiał się podobać. Ona nigdy się nie dzieli. Zwłaszcza jedzeniem.
-Ja tu zostanę...- powiedziała Nath ziewając- Popilnuję Diabla...
-Ja też. Muszę to zrobić.- mówiąc to położyłem się na sianie.
Nath?
Od Nath-CD Od Damona
Zostawiłam konia samego. Oczywiście wariat otworzył sobie boks. Potem jakoś pobiegł. Zatrzymał się przy furtce padoku. Zawrócił i rozpędził się. Skoczył. Przy lądowaniu mocno przywalił w ziemię, gdyż bolała go przednia noga i nie mógł na niej zbyt stanąć. Podniósł się i zaczął szaleć. Wszystko to widziałam razem z Damonem. Poszłam na padok i złapałam konia. Widziałam, że noga bardzo go boli, ale nie dał się. Grzeczne siedzenie w stajni byłoby dla niego znakiem, że się poddaje. Przez jego charakter mógł zrobić sobie krzywdę. Zaprowadziłam go do stajni. Od razu położył się w boksie. Tak bardzo go bolało, ale tego wcale nie okazywał.
Damon?
Damon?
Nowy członek!!!
Imię: Hunter
Nazwisko: King
Wiek: 17
Charakter: Arogancki, szarmancki, romantyczny, lekko szalony i wredny.
Jak tu trafiłeś?: Samochodem...
Historia:Jestem bogaty, więc moja historia jest prosta: jakaś impreza w klubie i...... i tyle...
Zwierzątko: Szabat
Zauroczenie: Hazel Narcyza Kot
Partner: szuka ( pragnę Hazel)
Login na Howrse lub facebooku: werecat.222
Zwierzątko
Imię:Szabat
Płeć: Ogier
Wiek: 5 lat
Rasa:Shire
Cechy: Trudny, uwielbiający zabawę z innymi końmi
Partner: Szuka
Właściciel:Hunter King
Login:werecat.222
Od Damona Cd. Nath
-Co się dzieje?- spytałem widząc zmartwioną minę Nath- Diablo źle się zachowywał?-Nie... Coś się z nim dzieje....- odpowiedziała dziewczyna.-Przejdź się z nim. - powiedziałem. Dziewczyna zrobiła to o co ją poprosiłem. Po obserwacji obwieściłem:-Diablo ma naderwane ścięgno. Saphira też kiedyś tak miała. Weterynarz musi zrobić USG, musimy zakładać mu glinki zimno na dzień ciepło na dzień, 2 razy dziennie laser, spacery w ręku kilkanaście minut, padoczek + spacerki stępem, przywracanie konia do formy, potem norma, bo to delikatny uraz.
Nath?
Nath?
Od Nath-CD Od Damona
-Zaraz będą treningi-powiedziałam.
-Widziałem, jak Diablo ciągle świruje ci na nich, ale może skoro się wyszalał.
-On nigdy się nie wyszaleje.
***
Ubrałam Desperado i ruszyłam z nim na padok. Po drodze zawiązałam mu na wszelki wypadek wodze. Po chwili wyrwał się i z rozpędu przeskoczył płot padoku, płosząc przy tym kilka innych koni. Spokojnie poszłam do niego. Oczywiście znowu nie chciał, żebym na niego wsiadła, dlatego biegł kłusem. Dogoniłam go i wskoczyłam z biegu.
***
W środku lekcji miałam galopować. Najpierw przy pierwszym kółku ogier szalał, jak wściekły. Potem już trochę mniej. Nagle poczułam, jakby się potknął. Stracił równowagę, gwałtownie zahamował i się przewrócił. Zeszłam i odprowadziłam go do stajni. Czułam, że coś jest nie tak, ale niby nic mu nie było. Rozsiodłałam go i zostawiłam w boksie. Potem poszłam do niego. Leżał na ziemi, na boku. Zarżał i chyba próbował mi coś pokazać.
Damon? Diablo złamał nogę, jak coś, nie wymyślaj niewiadomoczego. c:
-Widziałem, jak Diablo ciągle świruje ci na nich, ale może skoro się wyszalał.
-On nigdy się nie wyszaleje.
***
Ubrałam Desperado i ruszyłam z nim na padok. Po drodze zawiązałam mu na wszelki wypadek wodze. Po chwili wyrwał się i z rozpędu przeskoczył płot padoku, płosząc przy tym kilka innych koni. Spokojnie poszłam do niego. Oczywiście znowu nie chciał, żebym na niego wsiadła, dlatego biegł kłusem. Dogoniłam go i wskoczyłam z biegu.
***
W środku lekcji miałam galopować. Najpierw przy pierwszym kółku ogier szalał, jak wściekły. Potem już trochę mniej. Nagle poczułam, jakby się potknął. Stracił równowagę, gwałtownie zahamował i się przewrócił. Zeszłam i odprowadziłam go do stajni. Czułam, że coś jest nie tak, ale niby nic mu nie było. Rozsiodłałam go i zostawiłam w boksie. Potem poszłam do niego. Leżał na ziemi, na boku. Zarżał i chyba próbował mi coś pokazać.
Damon? Diablo złamał nogę, jak coś, nie wymyślaj niewiadomoczego. c:
Od Damona Cd. Nath
Westchnąłem. Wiem że Sapi i Szafir chcieliby poszaleć z Diablem ( znacz z DIABŁEM), ale i klacz i źrebak musieli odpocząć. Wziąłem Nath za rękę. Nie cofnęła swojej. Zacząłem mówić.
-Wiesz co? Może Sapi i Diabeł będą mieli kiedyś źrebaczka? Kto wie?
-Może... Możliwe...- dziewczyna się zamyśliła.
-Szafir miał by towarzystwo... W ciągu 10 miesięcy zdąży już dorosnąć...
Otoczyłem ją ramieniem. Siedzieliśmy tak przyglądając się szalejącemu ogierowi. w końcu się zmęczył, a gdy Nath to zauważyła odstawiła go do stajni. Sapira, Szafir i Diablo dostali duży oddzielny boks.
Nath?
-Wiesz co? Może Sapi i Diabeł będą mieli kiedyś źrebaczka? Kto wie?
-Może... Możliwe...- dziewczyna się zamyśliła.
-Szafir miał by towarzystwo... W ciągu 10 miesięcy zdąży już dorosnąć...
Otoczyłem ją ramieniem. Siedzieliśmy tak przyglądając się szalejącemu ogierowi. w końcu się zmęczył, a gdy Nath to zauważyła odstawiła go do stajni. Sapira, Szafir i Diablo dostali duży oddzielny boks.
Nath?
Od Nath-CD Od Damona
-No widocznie tak...-odpowiedziałam.
Kiedy ogier podszedł do mnie założyłam mu kantar.
-Zaprowadź swoje konie do boksu i chodź mi pomóc-powiedziałam.
-W czym?-zapytał.
-Weterynarz ma go zaszczepić. Masakra-powiedziałam z westchnieniem.
-No dobra.
Weterynarz po chwil niepewnie wszedł na padok. Ja i Damon trzymaliśmy konia. Doktor wyciągnął strzykawkę wypełnioną czymś. Ogier nerwowo parsknął. Już igła zbliżała się do niego kiedy, stanął dęba i zaczął szaleć. Szybko złapałam go.
-Potrzymaj go. Tylko nie puść-powiedziałam do Damona.
Z trudem utrzymywał wyrywającego się konia. Pobiegłam do pokoju. Wyciągnęłam coś z torby i wróciłam. Dałam mu to do zjedzenia. Kazałam mu się położyć.
-Co mu dałaś?-zaciekawił się Damon.
-Na uspokojenie. Tak, mam, bo, jak na przykład przyjedzie weterynarz to on by go najchętniej zabił.
Teraz weterynarz już bez problemu dał mu kilka zastrzyków. Poklepałam Desperada. Damon wypuścił swoje konie na padok. Ogier jeszcze przez chwilę leżał na boku, bo nie mógł się podnieść. Podeszłam do niego i usiadłam. Głaskałam go. Już się uspokoił. Nagle podniósł się gwałtownie i zaczął biegać jak wariat.
-No... Już mu przeszło-zaśmiałam się.
Usiadłam z Damonem na płocie i przyglądaliśmy się koniom.
Damon?
Kiedy ogier podszedł do mnie założyłam mu kantar.
-Zaprowadź swoje konie do boksu i chodź mi pomóc-powiedziałam.
-W czym?-zapytał.
-Weterynarz ma go zaszczepić. Masakra-powiedziałam z westchnieniem.
-No dobra.
Weterynarz po chwil niepewnie wszedł na padok. Ja i Damon trzymaliśmy konia. Doktor wyciągnął strzykawkę wypełnioną czymś. Ogier nerwowo parsknął. Już igła zbliżała się do niego kiedy, stanął dęba i zaczął szaleć. Szybko złapałam go.
-Potrzymaj go. Tylko nie puść-powiedziałam do Damona.
Z trudem utrzymywał wyrywającego się konia. Pobiegłam do pokoju. Wyciągnęłam coś z torby i wróciłam. Dałam mu to do zjedzenia. Kazałam mu się położyć.
-Co mu dałaś?-zaciekawił się Damon.
-Na uspokojenie. Tak, mam, bo, jak na przykład przyjedzie weterynarz to on by go najchętniej zabił.
Teraz weterynarz już bez problemu dał mu kilka zastrzyków. Poklepałam Desperada. Damon wypuścił swoje konie na padok. Ogier jeszcze przez chwilę leżał na boku, bo nie mógł się podnieść. Podeszłam do niego i usiadłam. Głaskałam go. Już się uspokoił. Nagle podniósł się gwałtownie i zaczął biegać jak wariat.
-No... Już mu przeszło-zaśmiałam się.
Usiadłam z Damonem na płocie i przyglądaliśmy się koniom.
Damon?
Od Damona Cd. Hazel
Jestem po prostu genialny!!! Żeby całować dziewczynę pierwszego dnia znajomości! Znaczy, robiłem już tak. Ale to były dziwki z dyskoteki! Z tą dziewczyną będę musiał żyć cały rok!!! Opanuj się, opanuj się Damon! Te dziewczyny mają ojców którzy kasą podcierają se dupy!!! Potrafię sobie wyobrazić rozprawę w sądzie. Kris ( mój prawnik) musiał by się bardzo postarać... Nawet bardziej niż w tedy, gdy pijany wjechałem moim Harley'em w ścianę nocnego klubu! Uśmiechnąłem się do wspomnienia. To była jazda!!!! Ha, ha, ha! Ale mi się powiedziało. Poczułem zawroty głowy. Padłem ze zmęczenia. Nagle usłyszałem cichutkie pukanie do drzwi i niezidentyfikowany głos mówiący:
- Idziesz na film?
Ktoś dokończy?
- Idziesz na film?
Ktoś dokończy?
Od Damona Cd. Nath
-Czy Saphirze nic się nie stało?- spytałem przestraszoną Nath- A Szafirowi?
-Nie, spoko. Diablo ma swoją godność.- odpowiedziała zamyślona Nath.- Zobacz! On chce jej pomóc!!!- mówiąc to, dziewczyna wskazała na ogiera który iskał się wzajemnie z Saphirą. Obok pary skakał malutki Szafir, zazdrosny o swoją mamę.
-Sądzę że ją lubi. Ona jego też.- powiedziałem.
Saphira na chwilę oderwała się od Diabla by wylizać źrebaka. Diablo spojrzał na nią krytycznie. Nagle stała się rzecz baaardzo, baaaardzo dziwna. Ogier zaczął biegać w kółko, a malec podążył za nim. Było widać że podziwia ogiera, sposób w jaki się nosi. Diablo nie odpędzał go. Wręcz przeciwnie. Wyglądało jakby wręcz CHCIAŁ bawić się z małym. zagwizdałem na konie. Saphira i Szafir zaczęli się zbliżać. Za nimi szedł nieufny Diablo.
-Wygląda na to że mały znalazł ojca....- powiedziałem.
Nath? Co o tym sądzisz?
-Nie, spoko. Diablo ma swoją godność.- odpowiedziała zamyślona Nath.- Zobacz! On chce jej pomóc!!!- mówiąc to, dziewczyna wskazała na ogiera który iskał się wzajemnie z Saphirą. Obok pary skakał malutki Szafir, zazdrosny o swoją mamę.
-Sądzę że ją lubi. Ona jego też.- powiedziałem.
Saphira na chwilę oderwała się od Diabla by wylizać źrebaka. Diablo spojrzał na nią krytycznie. Nagle stała się rzecz baaardzo, baaaardzo dziwna. Ogier zaczął biegać w kółko, a malec podążył za nim. Było widać że podziwia ogiera, sposób w jaki się nosi. Diablo nie odpędzał go. Wręcz przeciwnie. Wyglądało jakby wręcz CHCIAŁ bawić się z małym. zagwizdałem na konie. Saphira i Szafir zaczęli się zbliżać. Za nimi szedł nieufny Diablo.
-Wygląda na to że mały znalazł ojca....- powiedziałem.
Nath? Co o tym sądzisz?
Uwaga!!!!
UWAGA!!!
Powstała dziś zakładka ,, plan lekcji"
Prosimy o składanie propozycji zajęć dodatkowych pod opowiadaniami.
Najlepsze z nich zostaną załączone!!!!
wtorek, 28 stycznia 2014
Od Nath
Weszłam do boksu Desperado.
-Dzisiaj weterynarz ma cię zaszczepić. Masz być grzeczny-powiedziałam. Wiedziałam, że jak zawsze narobi kłopotów.
Ogier stanął dęba.
-Uspokój się.
Z niezadowoleniem stanął spokojnie. Zostawiłam otwarty boks i poszłam po sprzęt. Niech się przed tym wybiega. Nagle usłyszałam jego rżenie i tętent kopyt. Wybiegłam z siodlarni. Przerażony weterynarz leżał na ziemi, a koń miotał się z wściekłości.
-Nic się panu nie stało?-zapytałam.
-Ten koń to diabeł!!!
Pobiegłam do ogiera. Nie mogłam go złapać, dlatego zagoniłam go na padok. Niech się wybiega i ochłonie. Nie zauważyłam jednak, że była na Saphira. Desperado chciał ją wygonić, bo nie był w dobrym humorze. Ona się nie dała. Ogier nie panował nad sobą. Kopnął ją z całej siły. Przeszłam pod płotem i podbiegłam do klaczy. Damona nie było nigdzie w pobliżu. Mam nadzieję, że nic jej nie zrobił. Chyba jednak coś jej dolegało. Zbadałam ją, ale nic nie można było sprawdzić. Wróciłam do stajni po weterynarza.
-O nie!!!Ja nie idę do tego diabła!!!-bronił się.
-Ale jego tam nie ma.
Kiedy już byliśmy koło płotu, zobaczyłam, że Desperado chce pomóc Saphirze. Stał koło niej.
Damon?
-Dzisiaj weterynarz ma cię zaszczepić. Masz być grzeczny-powiedziałam. Wiedziałam, że jak zawsze narobi kłopotów.
Ogier stanął dęba.
-Uspokój się.
Z niezadowoleniem stanął spokojnie. Zostawiłam otwarty boks i poszłam po sprzęt. Niech się przed tym wybiega. Nagle usłyszałam jego rżenie i tętent kopyt. Wybiegłam z siodlarni. Przerażony weterynarz leżał na ziemi, a koń miotał się z wściekłości.
-Nic się panu nie stało?-zapytałam.
-Ten koń to diabeł!!!
Pobiegłam do ogiera. Nie mogłam go złapać, dlatego zagoniłam go na padok. Niech się wybiega i ochłonie. Nie zauważyłam jednak, że była na Saphira. Desperado chciał ją wygonić, bo nie był w dobrym humorze. Ona się nie dała. Ogier nie panował nad sobą. Kopnął ją z całej siły. Przeszłam pod płotem i podbiegłam do klaczy. Damona nie było nigdzie w pobliżu. Mam nadzieję, że nic jej nie zrobił. Chyba jednak coś jej dolegało. Zbadałam ją, ale nic nie można było sprawdzić. Wróciłam do stajni po weterynarza.
-O nie!!!Ja nie idę do tego diabła!!!-bronił się.
-Ale jego tam nie ma.
Kiedy już byliśmy koło płotu, zobaczyłam, że Desperado chce pomóc Saphirze. Stał koło niej.
Damon?
Od Hazel
-Odprowadzić cię?- spytałam kiedy było już po wszystkim, Damon pokiwał głową. Wzięłam go pod rękę i zaprowadziłam pod pokój. Odwróciłam się by odejść, kiedy Damon złapał mnie za rękę. Odwrócił w swoją stronę i... zbliżył się do mnie jak by chciał mnie pocałować, ale odsuną się i wszedł do pokoju bez słowa. Stałam osłupiała na korytarzu przez kilka minut. Potem poszłam do pokoju tam umyłam się i ubrałam w piżamę, Kiedy położyłam się na łóżku długo nie mogłam zasnąć.
Od Damona Cd. Anastazji
-To nie tak... Słuchaj twoja klacz po prostu denerwuje się nowym miejscem- powiedziałem głosem przedszkolanki. I to takiej z wykształceniem na pedagoga.
- Ale, wcześniej też jeździła w nowe miejsca... I się tak nie zachowywała.- powiedziała dziewczyna. Była bliska łez.
-Mogę ci pokazać co i jak.... Wiesz co? Może twoja klacz, chce się wyżyć po ciężkiej podróży?
-Może...
Wziąłem lonżę i przyczepiłam klaczy. Wyprowadziłem ją na padok, po czym zacząłem z nią trenować. Klacz zaczęła szaleć. Stawała dęba, wierzgała cwałowała dziko. W końcu się opanowała. Dziewczyna wsiadła, i bez problemu ruszyła kłusem, po czym galopem. Skoczyła nawet przez małą stacjonatę.
- I co?- spytałem - Nie mówiłem?
Anastazja?
- Ale, wcześniej też jeździła w nowe miejsca... I się tak nie zachowywała.- powiedziała dziewczyna. Była bliska łez.
-Mogę ci pokazać co i jak.... Wiesz co? Może twoja klacz, chce się wyżyć po ciężkiej podróży?
-Może...
Wziąłem lonżę i przyczepiłam klaczy. Wyprowadziłem ją na padok, po czym zacząłem z nią trenować. Klacz zaczęła szaleć. Stawała dęba, wierzgała cwałowała dziko. W końcu się opanowała. Dziewczyna wsiadła, i bez problemu ruszyła kłusem, po czym galopem. Skoczyła nawet przez małą stacjonatę.
- I co?- spytałem - Nie mówiłem?
Anastazja?
Oźrebienie!!!
Uwaga!!!
Pierwsze oźrebienie w akademi. Gratulujemy Saphirze i Damonowi!
Imię: Szafir ( w naszej akademi jest tradycja: zawsze nadajemy źrebakom imię na pierwszą literę imienia matki)
Płeć: samiecWiek: 1 dzień
Rasa: koń czystej krwi arabskiej
Cechy: dziki, słodki, szalony, skoczny, szybki, miły, kochany, przywódczy, samodzielny, niezwykły, zabawny
Partner: za młody
Właściciel: Damon
Login: pegazorożec7
Od Damona Cd. Hazel
Saphira za chwilę urodzi!!! Boże, nie byłem na to przygotowany. Upity, zjarany będę asystował przy porodzie mojej kochanej Sapi! Matt zadzwonił po weterynarza. Delikatnie głaskałem Sapi po jedwabistym pyszczku, uczniowie akademi zebrali się do o koła. Gdy przyjechał weterynarz, wszystko szło jak z płatka. Sapi, co prawda próbowała ugryźć weterynarza w rękę, ale czego w końcu miałem się spodziewać po mojej klaczy z jajami? He,he. Czułem zawroty głowy. Po 20- tu minutach było już po wszystkim. Śliczny źrebak Sapi wstał bardzo szybko. Nawet weterynarz był zdziwiony. Saphira zaczęła go lizać po delikatnej sierści. Nie mogłem nacieszyć się jego widokiem. Nagle źrebak zaczął biegać po stajni. Wszyscy zaczęli bić brawo.
Ktoś dokończy?
Ktoś dokończy?
Od Hazel
Przerażona tym ile piwa można pić (niektórzy wypili dziewięć puszek, ja kończyałm pierwszą) wstałam z trawy i podeszłam do Damona, ten lekko pijany ( wszystko mi jedno czy alkoholem czy ,,życiem'' nawet nie zwrócił na mnie uwagi, więc by uciec od tego hałasu, lubię imprezy, ale ludzie! W porządnych klubach. Poszłam do Wilmy, ta leżała sobie w sianie nie zwracając uwagi na hałas. Nagle usłyszałam jakieś odgłosy dochodzące z boksu obok. Z tego co wiedziałam mieszkał tam koń Damona, zaniepokojona wspięłam się na palce i zajrzałam do boksu obok przez kratki przy suficie, jednak byłam za niska by coś zobaczyć. A drzwi od boksu były zamknięte. Poszłam do Damona ten bawiąc się w najlepsze ledwo mnie usłyszał.
-Damon!
-Co!?
-Jakieś dziwne odgłosy dochodzą z boksu Saphiry- mina Damona od razu się zmieniła, podparł się mnie ( dlatego nie upijam się, nawet życiem) i ruszyliśmy do boksu Saphiry.
Damon?
-Damon!
-Co!?
-Jakieś dziwne odgłosy dochodzą z boksu Saphiry- mina Damona od razu się zmieniła, podparł się mnie ( dlatego nie upijam się, nawet życiem) i ruszyliśmy do boksu Saphiry.
Damon?
Od Anazji
Kiedy przyjechałam do akademi, i rozpakowałam się, poszłam zobaczyć co u Roxy. Klacz stała , pomogę ci. - podeszłam do klaczy i podrapałam ja w bok.- Lepiej?- klacz parsknęła, założyłam jej kantar i zaprowadziłam na padok. Tam wsiadłam na nią i powieprzy ścianie i ocierała się o nią.
-Poczekaj działam:
-Stój.- poczym powoli na niej stanęłam jednak, ledwo to zrobiłam, Roxy bryknęła, zeskoczyłam z niej w ostatniej chwili i podparłam sięrękami czynność jeszcze pare razy. W końcu poddałam się odprowadziłam Roxy do stajni i usiadłam pod ścianą po policzku spłynęła mi łza.choć wiem że nie powinnam. Znów stanęłam, a ona znów mnie zrzuciła, powtarzałam tę
-Hej co jest- usłyszałam męski głos, podniosłam głowę i zobaczyłam wysokiego, umięśnionego chłopaka o brązowych oczach.
- Nic mi nie wychodzi! Nic!
-Widziałem co robiłaś, byłem pod wrażeniem twojej upartości, i umiejętności doąrzenia do celu, choć ci się nie udaje...
-Widzisz przyznałeś że mi się nie udaje...
-Jutro ci się uda
-Ale mi ma się udac dziś! Nie rozumiesz? Tak zostałam wychowana.
-Pomuc ci... mam doświadczenie...
-Mógł byś? To super
Damon?
Nowy członek!!!
Imię: Anastazja
Nazwisko: Kiss
Wiek: 16
Charakter: Przebojowa, zabawna, odważna, musi być w centrum uwagi.
Jak tu trafiłeś?: Rodzice już dawno chcieli mnie oddać do szkoły z internatem...
Historia: Pochodzę z bogatej rodziny, od zawsze jeżdzę konno, przez dziesiąć lat mieszkałam u dziadków.
Zwierzątko: Roxy
Zauroczenie: -
Partner: szuka
Login na Howrse lub facebooku: KoniczynkaKoko
Zwierzątko
Imię: Roxy
Płeć: Klacz
Wiek: 4 lata
Rasa: tinker
Cechy: spokojna i enrgiczna, uwielbia jak się ją przytula
Partner: szuka
Właściciel: Anastazja Kiss
Login: KoniczynkaKoko
Od Damona Cd. Nath
Oszołomiony wstałem. Zamrugałem oczami, bolały mnie plecy, ale zaniepokojona mina Nath, była tak zabawna że się roześmiałem.
-Kurde, to było super!!!! - krzyknąłem.
-Co?!?! Wiesz jakiego napędziłeś mi stracha?- rozzłoszczona mina Nath była jeszcze zabawniejsza.
- Mam super pomysł.- powiedziałem.- Zrobię to jeszcze raz.
-Co?!! Pojeba.... cię czy jak?!- niestety... Było już za późno. Sprawa wyglądała tak: mój instynkt samozachowawczy: nieeeeee moj szurnięty łeb: taaaaaaaak
Wybór był prosty, nie?
Diablo spokojnie jadł sobie trawę. Trudno. Musi biedny koń znieść wygłupy wiecznie pijanego (życiem) mnie. Wskoczyłem mu z rozpędu na grzbiet, a on zaczął się miotać. Nagle zawisłem na jego brzuchu, i to była tylko kwestia czasu kidy spadnę. On to wiedział. Mnie to nie obchodziło. Z nów wdrapałem mu się na grzbiet, a on zaczął cwałować po wybiegu. Saphira przyglądała mu się ździwiona z drugiego końca ( wybiegu). Gdy ogier w końcu się opanował, postanowiłem zrobić coś szalonego. Powoli i ostrożnie zacząłem się podnosić. W końcu stanąłem prosto, i zacząłem machać do widzów ( czyli Nath i Sapi) niczym królowa Anglii.
-Powinieneś się ogarnąć, Damon... Jesteś szalony.- powiedziała powoli Nath. Uśmiechnąłem się do niej uśmiechem ,, jestem szaleńcem, hahaha" i zeskoczyłem z Diabla, który odszedł do Sapi.
Zadzwoniłem po Matta. Po chwili przyszedł do nas z lodóweczką wypełnioną po brzegi piwem i colą, sprzętem do grilla i jedzenie. Zaczęli się schodzić inni.
Chwyciłem puszkę chłodnego piwa I gadałem z chłopakami o samochodach. Dziewczyny też zaczęły o czymś rozmawiać. Ktoś doniòsł magnetofon i zaczęliśmy tańczyć. Wypiłem już około 12 puszek. Jestem ja, jest zabawa!!! Juhuuuuu!!!!
Kto dokończy?
-Kurde, to było super!!!! - krzyknąłem.
-Co?!?! Wiesz jakiego napędziłeś mi stracha?- rozzłoszczona mina Nath była jeszcze zabawniejsza.
- Mam super pomysł.- powiedziałem.- Zrobię to jeszcze raz.
-Co?!! Pojeba.... cię czy jak?!- niestety... Było już za późno. Sprawa wyglądała tak: mój instynkt samozachowawczy: nieeeeee moj szurnięty łeb: taaaaaaaak
Wybór był prosty, nie?
Diablo spokojnie jadł sobie trawę. Trudno. Musi biedny koń znieść wygłupy wiecznie pijanego (życiem) mnie. Wskoczyłem mu z rozpędu na grzbiet, a on zaczął się miotać. Nagle zawisłem na jego brzuchu, i to była tylko kwestia czasu kidy spadnę. On to wiedział. Mnie to nie obchodziło. Z nów wdrapałem mu się na grzbiet, a on zaczął cwałować po wybiegu. Saphira przyglądała mu się ździwiona z drugiego końca ( wybiegu). Gdy ogier w końcu się opanował, postanowiłem zrobić coś szalonego. Powoli i ostrożnie zacząłem się podnosić. W końcu stanąłem prosto, i zacząłem machać do widzów ( czyli Nath i Sapi) niczym królowa Anglii.
-Powinieneś się ogarnąć, Damon... Jesteś szalony.- powiedziała powoli Nath. Uśmiechnąłem się do niej uśmiechem ,, jestem szaleńcem, hahaha" i zeskoczyłem z Diabla, który odszedł do Sapi.
Zadzwoniłem po Matta. Po chwili przyszedł do nas z lodóweczką wypełnioną po brzegi piwem i colą, sprzętem do grilla i jedzenie. Zaczęli się schodzić inni.
Chwyciłem puszkę chłodnego piwa I gadałem z chłopakami o samochodach. Dziewczyny też zaczęły o czymś rozmawiać. Ktoś doniòsł magnetofon i zaczęliśmy tańczyć. Wypiłem już około 12 puszek. Jestem ja, jest zabawa!!! Juhuuuuu!!!!
Kto dokończy?
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Od Nathaly
Postanowiłam poćwiczyć z Desperado. Otworzyłam drzwi boksu. Wyszedł i stanął dęba z radości, a potem kilka razy bryknął.
-Uspokój się i leć na padok.-Klepnęłam go po zadzie i natychmiast pobiegł, pięknie przeskakując płot. Uśmiechnęłam się. Szkoda, że nie skacze pod siodłem, bo pięknie mu to wychodzi. Skacze tak lekko i płynnie. Poszłam na siodlarni i wzięłam sprzęt. Desperado dalej brykał na padoku.
-Ej, nie jesteś małym źrebakiem.
Podbiegł do mnie, zrobił w okół koło.
-Ej!!! Chodź tu ty źrebaku!!!
Odłożyłam siodło. Chciał się pobawić i nie dał się złapać. Goniłam go po padoku. W końcu stanęłam i pokręciłam głową. Wtedy podbiegł do mnie. Uśmiechnęłam się. Chciałam już go złapać, ale znowu uciekł. Nie goniłam go. Nagle Damon wskoczył na jego grzbiet z rozpędu. Koń nie wiedział, co się dzieje i chciał go zrzucić. Na początku utrzymał się, ale w końcu spadł. Podbiegłam do niego. Desperado rozwścieczony biegał i wierzgał nerwowo. Stawał dęba i po prostu szalał.
-Damon nic cie nie jest?-zapytałam.
Damon? c:
-Uspokój się i leć na padok.-Klepnęłam go po zadzie i natychmiast pobiegł, pięknie przeskakując płot. Uśmiechnęłam się. Szkoda, że nie skacze pod siodłem, bo pięknie mu to wychodzi. Skacze tak lekko i płynnie. Poszłam na siodlarni i wzięłam sprzęt. Desperado dalej brykał na padoku.
-Ej, nie jesteś małym źrebakiem.
Podbiegł do mnie, zrobił w okół koło.
-Ej!!! Chodź tu ty źrebaku!!!
Odłożyłam siodło. Chciał się pobawić i nie dał się złapać. Goniłam go po padoku. W końcu stanęłam i pokręciłam głową. Wtedy podbiegł do mnie. Uśmiechnęłam się. Chciałam już go złapać, ale znowu uciekł. Nie goniłam go. Nagle Damon wskoczył na jego grzbiet z rozpędu. Koń nie wiedział, co się dzieje i chciał go zrzucić. Na początku utrzymał się, ale w końcu spadł. Podbiegłam do niego. Desperado rozwścieczony biegał i wierzgał nerwowo. Stawał dęba i po prostu szalał.
-Damon nic cie nie jest?-zapytałam.
Damon? c:
Od Damona Cd. Hazel
Dziewczyna miała płomienno- rude włosy. Jej ubrania wyglądały na drogie i markowe. Jednym słowem: jest tak samo bogata jak (prawie) każdy w Akademi. A może i nie? Wręczyłem jej teczkę z początkowymi informacjami.
-Zobacz.- powiedziałem otwierając teczkę- Masz tu mapkę szkoły, plan lekcji i listę zajęć dodatkowych.
-Ooo... A jest jazda konna?- spytała otwierając ją ( teczkę).
-Tak. Jak na razie, wszyscy uczniowie Akademi mają konie, więc nie mamy wyboru. Rozmawiając, zwiedziliśmy basen, klasy, kuchnię, pokój dzienny i inne. Gdy doszliśmy do parku dziewczyna zaczęła nawijać o swoim koniu i prosić, żebym pokazał jej swojego. Weszliśmy do stajni i ruszyliśmy w kierunku boksu Sapi. Dziewczyna pogłaskała ją po jedwabistym pyszczku,.
- Za dwa tygodnie urodzi.- powiedziałem -Śliczna, prawda?
-Tak... Wiesz co? Moja Wilma też jest pokryta. Ma jeszcze 9 miesięcy.
-Sporo... Chodź.- dodałem patrząc na zegarek- Za 10 minut mamy zebranie wstępne.
-Ok- zgodziła się- Chodźmy.
Hazel?
-Zobacz.- powiedziałem otwierając teczkę- Masz tu mapkę szkoły, plan lekcji i listę zajęć dodatkowych.
-Ooo... A jest jazda konna?- spytała otwierając ją ( teczkę).
-Tak. Jak na razie, wszyscy uczniowie Akademi mają konie, więc nie mamy wyboru. Rozmawiając, zwiedziliśmy basen, klasy, kuchnię, pokój dzienny i inne. Gdy doszliśmy do parku dziewczyna zaczęła nawijać o swoim koniu i prosić, żebym pokazał jej swojego. Weszliśmy do stajni i ruszyliśmy w kierunku boksu Sapi. Dziewczyna pogłaskała ją po jedwabistym pyszczku,.
- Za dwa tygodnie urodzi.- powiedziałem -Śliczna, prawda?
-Tak... Wiesz co? Moja Wilma też jest pokryta. Ma jeszcze 9 miesięcy.
-Sporo... Chodź.- dodałem patrząc na zegarek- Za 10 minut mamy zebranie wstępne.
-Ok- zgodziła się- Chodźmy.
Hazel?
Konkurs!!!
UWAGA!!!!
Uwaga, chcemy zorganizować konkurs!!!!!
Zadanie: Musicie napisać ciekawe opowiadanie o urodzinach ( swoich lub cudzych).
Nagroda: 1 miejsce:
zostajesz jednym z autorów bloga ( możesz samodzielnie zamieszczać posty, bez czekania i wysyłania)
Nagroda: 2 miejsce:
możesz stworzyć sobie jakieś egzotyczne zwierzątko
Nagroda 3 miejsce:
możesz stworzyć sobie zwyczajne zwierzątko
Zapraszam do udziału!!!
PS. Całkowity zakaz pisania o urodzinach Nathaly c:
PS. Całkowity zakaz pisania o urodzinach Nathaly c:
Nowy członek!!!
Imię: James
Nazwisko: Brown
Wiek: 17 lat
Charakter: Arogancki, zawsze musi osiągnąc cel, pewny siebie, czasem romantyczny.
Jak tu trafiłeś?:Moi rodzice wysłali mnie do tej Akademii.
Historia: Moi rodzice mówili że muszę znaleźć dla siebie miejsce aż znalazłem je.
Zwierzątko:
Zauroczenie: Żadna z dziewczyn mi się nie podoba... Możę Amanda.
Partner: Szuk Login na Howrse : Izaaa20021
Imię:Karlos
Płeć:Ogier
Wiek:2 lata
Rasa:Koń czystej krwi arabskiej
Cechy:Ufny, przyjazny, zawsze chce biegać albo się bawić, często zaczepia klacze.
Partner:Szuka
Właściciel:james
Login:Izaaa20021
Od Hazel
Kiedy się rozpakowałam i przebrałam, poszłam do stajni. Wilma kręciła się niespokojnie w boksie.
-Spokojnie- powiedziałam i wzięłam skrzynię z jej rzeczami (oprócz siodła, derki i ogłowia) wyjęłam ze skrzyni przyrządy do czyszczenia i polarowe bandaże na pęciny. Założyłam jej je i wyczyściłam ją po czym poklepała lekko po brzuchu.
-Ile ci jeszcze zostało? Dziewięć miesięcy?- Wyczyściłam ją i zaprowadziłam na padok, gdzie ćwiczyłyśmy jazdę na oklep, bez ogłowia. Po godzinie wróciłam z nią do boksu. Kiedy wróciłam do pokoju, zobaczyłam, że przed nim czeka wysoki, brązowowłosy chłopak.
-Witaj w akademii- powiedział.- Oprowadzić cię?
-Tak.
-Spokojnie- powiedziałam i wzięłam skrzynię z jej rzeczami (oprócz siodła, derki i ogłowia) wyjęłam ze skrzyni przyrządy do czyszczenia i polarowe bandaże na pęciny. Założyłam jej je i wyczyściłam ją po czym poklepała lekko po brzuchu.
-Ile ci jeszcze zostało? Dziewięć miesięcy?- Wyczyściłam ją i zaprowadziłam na padok, gdzie ćwiczyłyśmy jazdę na oklep, bez ogłowia. Po godzinie wróciłam z nią do boksu. Kiedy wróciłam do pokoju, zobaczyłam, że przed nim czeka wysoki, brązowowłosy chłopak.
-Witaj w akademii- powiedział.- Oprowadzić cię?
-Tak.
Nowy członek!!!
Nazwisko: Kot
Wiek: 15
Charakter: Arogancka, błyskotliwa, bezczelna, szczera do bólu, orginalna, samodzielna i twórcza.
Jak tu trafiłeś?: Znudziło mi się domowe naucznie...
Historia: Zakupy. Spanie. Zakupy. Impreza. Spanie. Zakupy. Itd...
Zwierzątko: Wilma
Zauroczenie: ---
Partner: szuka
Login na Howrse lub facebooku: werecat.222
Zwięrzątko
Imię:Wilma
Płeć: Klacz
Wiek: 3 lata
Rasa: Haflinger
Cechy: Leniwa, ma wielki temperament i jest ,,trudna''
Partner: Mohito
Właściciel: Hazel Narcyza Kot
Login: werecat.222
niedziela, 26 stycznia 2014
Od Damona
Dowiedziałem się że do Akademi dołączyła nowa dziewczyna. Dużo mamy dziewczyn.... W każdym razie cieszę się że są jeszcze takie osoby jak Matt i Mike. Johna nie lubię, ale szanuję go. Westchnąłem. Zadzwoniła mi komórka.
-Cześć Damon...- usłyszałem w słuchawce głos Misao. Zdziwiłem się.
-Skąd masz mój numer?-spytałem.
-Ujmę to tak: jesteś kujonem. Jako jedyny sprawdzasz co jest w teczce początkowej.
-Ok... Ale po co dzwonisz?
-Muszę się pouczyć do testu z przyrody....
-Ale on jest dopiero za tydzień!
-Ale ja muszę mieć 6!!!! Możesz oprowadzić taką jedną dziewczynę, miła jest....
-Dobra, spotykamy się za 5 min. przy gimnastycznej.
-OK!!!!
Rozłączyłem się.
***
-Cześć.-powiedziałem do ładnej brązowookiej dziewczyny.
-Cześć!!!- powiedziała, po czym zwróciła się do Misao- To co, idziemy dalej?
-Nie... Znaczy to Damon, tamten chłopak- Misao pokazała na mnie- pozwiedza z tobą dalej. Ja muszę się pouczyć.....
-OK. To pa!- nowa pomachała do Misao, która już znikła za zakrętem.
-W takim razie, przejmuję treść.- powiedziałem. - Jestem Damon.
-Ja Katie.
-W takim razie, jeśli już się znamy, mogę pokazać ci najfajniejsze miejsce w akademi....
-Czyli?
-Kuchnię.
Katie? Spodobała ci się kuchnia? Hmmmm?
-Cześć Damon...- usłyszałem w słuchawce głos Misao. Zdziwiłem się.
-Skąd masz mój numer?-spytałem.
-Ujmę to tak: jesteś kujonem. Jako jedyny sprawdzasz co jest w teczce początkowej.
-Ok... Ale po co dzwonisz?
-Muszę się pouczyć do testu z przyrody....
-Ale on jest dopiero za tydzień!
-Ale ja muszę mieć 6!!!! Możesz oprowadzić taką jedną dziewczynę, miła jest....
-Dobra, spotykamy się za 5 min. przy gimnastycznej.
-OK!!!!
Rozłączyłem się.
***
-Cześć.-powiedziałem do ładnej brązowookiej dziewczyny.
-Cześć!!!- powiedziała, po czym zwróciła się do Misao- To co, idziemy dalej?
-Nie... Znaczy to Damon, tamten chłopak- Misao pokazała na mnie- pozwiedza z tobą dalej. Ja muszę się pouczyć.....
-OK. To pa!- nowa pomachała do Misao, która już znikła za zakrętem.
-W takim razie, przejmuję treść.- powiedziałem. - Jestem Damon.
-Ja Katie.
-W takim razie, jeśli już się znamy, mogę pokazać ci najfajniejsze miejsce w akademi....
-Czyli?
-Kuchnię.
Katie? Spodobała ci się kuchnia? Hmmmm?
sobota, 25 stycznia 2014
Od Katie
Poszłam zwiedzić akademię. Zobaczyłam drzwi, więc weszłam przez nie. Zobaczyłam basen. Szybko się poszłam przebrać w strój kąpielowy,ale gdy tam przyszłam w basenie ktoś był...
-Cześć , mam na imię Katy - przedstawiłam się
-A ja Misao - odpowiedziała nie pewnie
-Jestem nowa
-Widzę uwarzaj Clarę...
-Kto to? - zapytałam
-Nie znasz jej?Ona należy do akademii jest wredna i rozpuszczona.
-Cieszę się że jej nie spotkałam...
-Mogę ci pomóc zwiedzić akademię a teraz chodżmy do mojego pokoju - zaproponowała
Chętnie! - odpowiedziałam
-Cześć , mam na imię Katy - przedstawiłam się
-A ja Misao - odpowiedziała nie pewnie
-Jestem nowa
-Widzę uwarzaj Clarę...
-Kto to? - zapytałam
-Nie znasz jej?Ona należy do akademii jest wredna i rozpuszczona.
-Cieszę się że jej nie spotkałam...
-Mogę ci pomóc zwiedzić akademię a teraz chodżmy do mojego pokoju - zaproponowała
Chętnie! - odpowiedziałam
Nowy członek!
Imię: Katie
Nazwisko: Delance
Wiek: 16
Charakter: miła , pogodna , pomocna , nigdy się nie złości
Jak tu trafiłeś?: rodzice ją tutaj przywieźli
Historia: rodzice ją nie kochali i postanowili ją dać tutaj
Zwierzątko: Max
Zauroczenie: może
Partner: szuka
Login na Howrse lub facebooku: sherli
Imię: Max
Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: kuc szetlandzki
Cechy: przyjazny
Partner: szuka
Właściciel: Katie
Login: sherli
Od Nathaly-Cd Od Damona
-No ok-powiedział.
-To co robimy?-zapytałam.
-Nie wiem.
***
Następnego dnia wstałam dość wcześnie. Poszłam do stajni. Wzięłam Desperado na padok i ćwiczyłam różne rzeczy na oklep.
Damon? (sorry, że takie krótkie, ale jeszcze muszę napisać coś na blogu)
-To co robimy?-zapytałam.
-Nie wiem.
***
Następnego dnia wstałam dość wcześnie. Poszłam do stajni. Wzięłam Desperado na padok i ćwiczyłam różne rzeczy na oklep.
Damon? (sorry, że takie krótkie, ale jeszcze muszę napisać coś na blogu)
Od Damona Cd. Nath
Zaimponowała mi, nie powiem.... Ale nie znaczy że mam jej to pokazać.
-No.... Grzeczny... Chociaż wiesz co? Ja wolę narowiste... Takie jak Sapi...
-Hej!!!!
Idąc w stronę akademi nadal się kłóciliśmy. Muszę przyznać, ta dziewczyna ma krzepę. Serio. No, serio!!!
Weszliśmy do budynku akademi.
-Chodź, pokażę ci twoje lokum....-. powiedziałem do niej- Gdzie masz walizki?
-Lokaj mi wypakował i wyniósł do pokoju.
-Ok. To dawaj do dziennego.
-Dziennego? Wolę do kuchni. Dawno, dawno nic nie jadłam. Serio.
-No, ja też jestem głodny....
*****
-Ja chciałbym naleśników.-powiedziałem do Nath, gdy już wygodnie się rozsiadłem- Proszę?
-I oczekujesz że ja ci je zrobię?- spytała- No to się grubo mylisz!
-Jutro zrobię ci co będziesz chciała...... - przekonywałem.
-Dobra. Ale pamiętaj, ja nie mam sklerozy.....
Nath?
-No.... Grzeczny... Chociaż wiesz co? Ja wolę narowiste... Takie jak Sapi...
-Hej!!!!
Idąc w stronę akademi nadal się kłóciliśmy. Muszę przyznać, ta dziewczyna ma krzepę. Serio. No, serio!!!
Weszliśmy do budynku akademi.
-Chodź, pokażę ci twoje lokum....-. powiedziałem do niej- Gdzie masz walizki?
-Lokaj mi wypakował i wyniósł do pokoju.
-Ok. To dawaj do dziennego.
-Dziennego? Wolę do kuchni. Dawno, dawno nic nie jadłam. Serio.
-No, ja też jestem głodny....
*****
-Ja chciałbym naleśników.-powiedziałem do Nath, gdy już wygodnie się rozsiadłem- Proszę?
-I oczekujesz że ja ci je zrobię?- spytała- No to się grubo mylisz!
-Jutro zrobię ci co będziesz chciała...... - przekonywałem.
-Dobra. Ale pamiętaj, ja nie mam sklerozy.....
Nath?
Od Nath-CD Od Damona
-No dobra.
-No to jedziemy.
Desperado puścił się cwałem.
-Nie wybiegany jest-westchnęłam.
***
-Strasznie masz nerwowego konika-zażartował Damon.
-On jest grzeczny (xD).
Ściągnęłam z niego siodło i ogłowie.
Poszłam z nim na padok. Wsiadłam. Koń zaczął brykać i biegać po padoku. Ślicznie stanął dęba.
Damon?
-No to jedziemy.
Desperado puścił się cwałem.
-Nie wybiegany jest-westchnęłam.
***
-Strasznie masz nerwowego konika-zażartował Damon.
-On jest grzeczny (xD).
Ściągnęłam z niego siodło i ogłowie.
Poszłam z nim na padok. Wsiadłam. Koń zaczął brykać i biegać po padoku. Ślicznie stanął dęba.
Damon?
Od Damona Cd. Nath
-Taka jesteś mądra?- zaśmiałem się- Sapi lepiej skoczy!!!!!- mówiąc to najechałem na ogromny przewalony pień. Nath stała i ze zdziwienia aż otworzyła usta.
-Stop! Zabijesz się!!!- krzyknęła, ale w tedy Sapi gładko przeskoczyła pień.
-Ty! Jesteś wredny!!!!- śmiała się- Wiesz jakiego mi napędziłeś stracha?
-Wiem!
Nagle zadzwonił mi telefon. Odebrałem.
-Cześć Damon.- usłyszałem głos dyrektora akademi.
-Cześć Jack. Po co dzwonisz?
-Dojechała taka jedna.
-Ok, weź ją przywitaj , ja jestem zajęty- mówiąc to przerwałem połączenie.
-To co? Pokazać ci nasz park?
Nath?
-Stop! Zabijesz się!!!- krzyknęła, ale w tedy Sapi gładko przeskoczyła pień.
-Ty! Jesteś wredny!!!!- śmiała się- Wiesz jakiego mi napędziłeś stracha?
-Wiem!
Nagle zadzwonił mi telefon. Odebrałem.
-Cześć Damon.- usłyszałem głos dyrektora akademi.
-Cześć Jack. Po co dzwonisz?
-Dojechała taka jedna.
-Ok, weź ją przywitaj , ja jestem zajęty- mówiąc to przerwałem połączenie.
-To co? Pokazać ci nasz park?
Nath?
Od Nath-CD Od Damona
-Może się przejedziemy?
-Ok.
-A gdzie?
-Nie wiem. Może nad jezioro?
-No to prowadź-uśmiechnęłam się.
Zaczęłam galopować.
-Ej zaczekaj!!!
Nie mógł mnie dogonić. Desperado zawsze jest najszybszy.
Damon?
Od Damona CD Od Nath
Gdy Amanda ( tak miała na imię dziewczyna z parkingu) odeszła się umyć, zostałem by zająć się Saphirą. Była bardzo zadowolona że nareszcie ma towarzystwo, więc nie było problemu. Nagle zauważyłem piękną dziewczynę, z jeszcze piękniejszymi oczami.
-Cześć...- powiedziała.- Jestem nowa w tej Akademi. Na imię mam Nathaly Rick, powininieneś mnie znać mój tata....
-Wiem kto to. Ładnego masz konia....- powiedziałem i wskazałem ręką konia którego trzymała na wodzy.
-Dzięki.... Te dwa w stajni też są śliczne...
-Gniady jest mój. Kasztan takiej jednej przybłędy.
-Przybłędy?- zdziwiła się dziewczyna.
-No. Ale to długa historia...
-A ty to tak w ogóle...
-Damon. Damon Salvatore. - podałem jej ramię- Odłożymy twojego konia, a potem chodźmy pokazać ci akademię. Amanda się dołączy....
Nath?
-Cześć...- powiedziała.- Jestem nowa w tej Akademi. Na imię mam Nathaly Rick, powininieneś mnie znać mój tata....
-Wiem kto to. Ładnego masz konia....- powiedziałem i wskazałem ręką konia którego trzymała na wodzy.
-Dzięki.... Te dwa w stajni też są śliczne...
-Gniady jest mój. Kasztan takiej jednej przybłędy.
-Przybłędy?- zdziwiła się dziewczyna.
-No. Ale to długa historia...
-A ty to tak w ogóle...
-Damon. Damon Salvatore. - podałem jej ramię- Odłożymy twojego konia, a potem chodźmy pokazać ci akademię. Amanda się dołączy....
Nath?
Od Nathaly
To mój pierwszy dzień w akademii. Mam nadzieję, że znajdę tu przyjaciół. Mój koń też. Osiodłałam Desperado. Padok był jeszcze nie skończony, dlatego postanowiłam pojechać w teren. Zobaczyłam w oddali kilku uczniów.


W lesie spotkałam chłopaka.
Damon?


W lesie spotkałam chłopaka.
Damon?
Od Damona
Nareszcie zaczął się rok szkolny. Nareszcie efekty mojej ciężkiej pracy zostaną docenione!!! Juhuuu!!!!
Chce mi się wrzeszczeć na cały głos. Nie mogę się doczekać aż dojdą inni członkowie. Przeglądałem listę zgłoszeń i nie zdziwiłem się widząc nazwiska premierów, właścicieli wielkich firm. Oni wszyscy chcieli się pozbyć uciążliwych smarkaczy z domu, choćby na rok. Wyglądając przez okno, czekam aż na parkingu pojawią się eleganckie mercedesy, hamery i astony, lecz zamiast tego zauważam.... dziewczynę całą w błocie, ze słuchawkami w uszach. Prowadziła ładną, kasztanową klacz. Szybkim krokiem zbiegam po schodach, by sprawdzić o co chodzi.
-Po co przychodzisz na teren Akademi?- pytam.
-To nie jest hotel?-pytała zdziwiona.- Bo, bo... Ja muszę tu zostać! Rodzice mogą mnie znaleźć! Proszę pozwól mi tu zostać, będę grzeczna!!!
-Dobra...- powiedziałem zrezygnowany.- Możesz zostać. Stajnia jest w tamtą stronę.-wskazałem budynek stajni.-Odstawimy twoją klacz i idziesz pod prysznic.
-Jasne... - odpowiada wdzięcznie. - Chodźmy.
Amanda?
Chce mi się wrzeszczeć na cały głos. Nie mogę się doczekać aż dojdą inni członkowie. Przeglądałem listę zgłoszeń i nie zdziwiłem się widząc nazwiska premierów, właścicieli wielkich firm. Oni wszyscy chcieli się pozbyć uciążliwych smarkaczy z domu, choćby na rok. Wyglądając przez okno, czekam aż na parkingu pojawią się eleganckie mercedesy, hamery i astony, lecz zamiast tego zauważam.... dziewczynę całą w błocie, ze słuchawkami w uszach. Prowadziła ładną, kasztanową klacz. Szybkim krokiem zbiegam po schodach, by sprawdzić o co chodzi.
-Po co przychodzisz na teren Akademi?- pytam.
-To nie jest hotel?-pytała zdziwiona.- Bo, bo... Ja muszę tu zostać! Rodzice mogą mnie znaleźć! Proszę pozwól mi tu zostać, będę grzeczna!!!
-Dobra...- powiedziałem zrezygnowany.- Możesz zostać. Stajnia jest w tamtą stronę.-wskazałem budynek stajni.-Odstawimy twoją klacz i idziesz pod prysznic.
-Jasne... - odpowiada wdzięcznie. - Chodźmy.
Amanda?
Nowy członek!

Imię: Nathaly (Nath)
Nazwisko: Rick
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 16 lat
Cechy: Miła, przyjacielska, optymistka
Partner: szuka
Koń: Desperado
Historia: Przyjechała do akademii.
Login: ola20028

Imię: Desperado
Płeć: Ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Koń pełnej krwi angielskiej
Cechy: Nerwowy, szybki, skoczny
Partner: szuka
Właściciel: Nathaly Rick
Login: ola20028
Nowy członek!!!!
Imię: Amanda
Nazwisko: Aston
Charakter: miła,pomocna
Jak tu trafiłeś?: Zobaczyłam jakiś hotel.Podeszłam,zobaczyłam,A to Akademia!!Szybko zaprzyjaźniłam się z innymi.
Historia: Błąkałam się z Meshi po lesie słuchając reggae z komórki.Uciekłam z domu.Byłam źle traktowana.
Zwierzątko :Meshaja
Zauroczenie: Damon
Partner: szuka
Imię: Meshaja
Wiek: 5 lat
Rasa: Koń czystej krwi arabskiej
Pochodzenie: Polska,Janów Podlaski,
Cechy: Miła,szybka,piękna,uczynna i pomocna
Partner/ka: szuka
Właściciel: Amanda
Kieruje: matol
piątek, 24 stycznia 2014
Nowy członek!!!!
Powitajmy Damona i jego klacz
Imię: Damon
Nazwisko: Salvatore
Charakter:Arogancki, pewny siebie, słodki. Łatwo się w nim zakochać
Historia: Był jednym ze snobów w prywatnej, Szwajcarskiej szkole z internatem. Z nudów założył akademię. Jest jednym z uczniów.
Jak tu trafiłeś?: Był tu od początku. Nadzorował budowę, dbał o wyposażenie. To dzięki niemu powstała akademia.
Zwierzątko: Saphira
Zauroczenie: brak
Partner: szuka
Login na Howrse lub facebooku: pegazorożec7, Sara Afana
Imię: Saphira
Wiek: 3 lat
Rasa: Koń czystej krwi arabskiej
Cechy: agresywna, wysportowana, zawsze wygrywa, kocha rywalizację i... ogiery
Partner; podoba jej się Desperado ( tak wie że ma partnerkę)
Właściciel: Saphira
Kieruje: pegazorożec7
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






