wtorek, 28 stycznia 2014

Od Damona Cd. Anastazji

-To nie tak...  Słuchaj twoja klacz po prostu denerwuje się nowym miejscem- powiedziałem głosem przedszkolanki. I to takiej z wykształceniem na pedagoga.
- Ale, wcześniej też jeździła w nowe miejsca... I się tak nie zachowywała.- powiedziała dziewczyna. Była bliska łez.
-Mogę ci pokazać co i jak.... Wiesz co? Może twoja klacz, chce się wyżyć po ciężkiej podróży?
-Może...
Wziąłem lonżę i przyczepiłam klaczy. Wyprowadziłem ją na padok, po czym zacząłem z nią trenować. Klacz zaczęła szaleć. Stawała dęba, wierzgała cwałowała dziko. W końcu się opanowała. Dziewczyna wsiadła, i bez problemu ruszyła kłusem, po czym galopem. Skoczyła nawet przez małą stacjonatę.
- I co?- spytałem - Nie mówiłem?
Anastazja?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz