Nareszcie zaczął się rok szkolny. Nareszcie efekty mojej ciężkiej pracy zostaną docenione!!! Juhuuu!!!!
Chce mi się wrzeszczeć na cały głos. Nie mogę się doczekać aż dojdą inni członkowie. Przeglądałem listę zgłoszeń i nie zdziwiłem się widząc nazwiska premierów, właścicieli wielkich firm. Oni wszyscy chcieli się pozbyć uciążliwych smarkaczy z domu, choćby na rok. Wyglądając przez okno, czekam aż na parkingu pojawią się eleganckie mercedesy, hamery i astony, lecz zamiast tego zauważam.... dziewczynę całą w błocie, ze słuchawkami w uszach. Prowadziła ładną, kasztanową klacz. Szybkim krokiem zbiegam po schodach, by sprawdzić o co chodzi.
-Po co przychodzisz na teren Akademi?- pytam.
-To nie jest hotel?-pytała zdziwiona.- Bo, bo... Ja muszę tu zostać! Rodzice mogą mnie znaleźć! Proszę pozwól mi tu zostać, będę grzeczna!!!
-Dobra...- powiedziałem zrezygnowany.- Możesz zostać. Stajnia jest w tamtą stronę.-wskazałem budynek stajni.-Odstawimy twoją klacz i idziesz pod prysznic.
-Jasne... - odpowiada wdzięcznie. - Chodźmy.
Amanda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz