Zaimponowała mi, nie powiem.... Ale nie znaczy że mam jej to pokazać.
-No.... Grzeczny... Chociaż wiesz co? Ja wolę narowiste... Takie jak Sapi...
-Hej!!!!
Idąc w stronę akademi nadal się kłóciliśmy. Muszę przyznać, ta dziewczyna ma krzepę. Serio. No, serio!!!
Weszliśmy do budynku akademi.
-Chodź, pokażę ci twoje lokum....-. powiedziałem do niej- Gdzie masz walizki?
-Lokaj mi wypakował i wyniósł do pokoju.
-Ok. To dawaj do dziennego.
-Dziennego? Wolę do kuchni. Dawno, dawno nic nie jadłam. Serio.
-No, ja też jestem głodny....
*****
-Ja chciałbym naleśników.-powiedziałem do Nath, gdy już wygodnie się rozsiadłem- Proszę?
-I oczekujesz że ja ci je zrobię?- spytała- No to się grubo mylisz!
-Jutro zrobię ci co będziesz chciała...... - przekonywałem.
-Dobra. Ale pamiętaj, ja nie mam sklerozy.....
Nath?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz