Gdy Amanda ( tak miała na imię dziewczyna z parkingu) odeszła się umyć, zostałem by zająć się Saphirą. Była bardzo zadowolona że nareszcie ma towarzystwo, więc nie było problemu. Nagle zauważyłem piękną dziewczynę, z jeszcze piękniejszymi oczami.
-Cześć...- powiedziała.- Jestem nowa w tej Akademi. Na imię mam Nathaly Rick, powininieneś mnie znać mój tata....
-Wiem kto to. Ładnego masz konia....- powiedziałem i wskazałem ręką konia którego trzymała na wodzy.
-Dzięki.... Te dwa w stajni też są śliczne...
-Gniady jest mój. Kasztan takiej jednej przybłędy.
-Przybłędy?- zdziwiła się dziewczyna.
-No. Ale to długa historia...
-A ty to tak w ogóle...
-Damon. Damon Salvatore. - podałem jej ramię- Odłożymy twojego konia, a potem chodźmy pokazać ci akademię. Amanda się dołączy....
Nath?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz