-Zaraz będą treningi-powiedziałam.
-Widziałem, jak Diablo ciągle świruje ci na nich, ale może skoro się wyszalał.
-On nigdy się nie wyszaleje.
***
Ubrałam Desperado i ruszyłam z nim na padok. Po drodze zawiązałam mu na wszelki wypadek wodze. Po chwili wyrwał się i z rozpędu przeskoczył płot padoku, płosząc przy tym kilka innych koni. Spokojnie poszłam do niego. Oczywiście znowu nie chciał, żebym na niego wsiadła, dlatego biegł kłusem. Dogoniłam go i wskoczyłam z biegu.
***
W środku lekcji miałam galopować. Najpierw przy pierwszym kółku ogier szalał, jak wściekły. Potem już trochę mniej. Nagle poczułam, jakby się potknął. Stracił równowagę, gwałtownie zahamował i się przewrócił. Zeszłam i odprowadziłam go do stajni. Czułam, że coś jest nie tak, ale niby nic mu nie było. Rozsiodłałam go i zostawiłam w boksie. Potem poszłam do niego. Leżał na ziemi, na boku. Zarżał i chyba próbował mi coś pokazać.
Damon? Diablo złamał nogę, jak coś, nie wymyślaj niewiadomoczego. c:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz