Namiętnie i gorąco całowałem się z Nath. Czy może być coś lepszego od całowania się z piękną, wydekoltowaną dziewczyną?
-Wiesz co? Mam super pomysł!- powiedziałem.- Nstępnym razem ukradnę ci majtki!!!!
-Co?! Żebym ja ci nie ukradła tej twojej klaty!!!- dziewczyna się roześmiała.
- Uuuu... Czyli podoba ci się moja klata? Szczerze mówiąc, mi też się podoba...
-Co?! Nie! Znaczy tak! Znaczy.... Tobie też się podoba? Czytałam taką jedną książkę o tym jak szybko w tych czasach z dzieci robią się narcyzy...
-CO!?- spytałem z udawanym oburzeniem- Czy dziecko potrafi tak!?- mówiąc to podniosłem ją i wywróciłem głową w dół, tak żeby zwisała do góry nogami.
-Puść mnie!!! Nie założyłam jeszcze stanika!!!!- dziewczyna kurczowo trzymała bluzkę.
-Ja jestem dzieckiem tak? Tak?!
-Nie!!! Puść mnie!
Puściłem ją. Następnym razem zażądam czegoś gorszego niż tylko słowa...
-Gorszego?!
-Co?! Nie! Znaczy tak! Znaczy.... Daj buziaka rozjechanemu przez wściekłą krowę psiakowi!
-Chyba śnisz....
-Znaczy tak na jawie, tak?
Wziąłem ją za rękę.
-Jedziemy w teren?- spytała niespodziewanie.- Na akademickich koniach?
-Jasne.... Wezmę burzę.
-CO?! Burza jest moja!
-Dobra... To zaklepuję magika!
-Co? Jego też można wybierać? W takim razie ja go chcę!
-Dobra... Chodźmy!
Nath?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz