poniedziałek, 27 stycznia 2014

Od Nathaly

Postanowiłam poćwiczyć z Desperado. Otworzyłam drzwi boksu. Wyszedł i stanął dęba z radości, a potem kilka razy bryknął.
-Uspokój się i leć na padok.-Klepnęłam go po zadzie i natychmiast pobiegł, pięknie przeskakując płot. Uśmiechnęłam się. Szkoda, że nie skacze pod siodłem, bo pięknie mu to wychodzi. Skacze tak lekko i płynnie. Poszłam na siodlarni i wzięłam sprzęt. Desperado dalej brykał na padoku.
-Ej, nie jesteś małym źrebakiem.
Podbiegł do mnie, zrobił w okół koło.
-Ej!!! Chodź tu ty źrebaku!!!
Odłożyłam siodło. Chciał się pobawić i nie dał się złapać. Goniłam go po padoku. W końcu stanęłam i pokręciłam głową. Wtedy podbiegł do mnie. Uśmiechnęłam się. Chciałam już go złapać, ale znowu uciekł. Nie goniłam go. Nagle Damon wskoczył na jego grzbiet z rozpędu. Koń nie wiedział, co się dzieje i chciał go zrzucić. Na początku utrzymał się, ale w końcu spadł. Podbiegłam do niego. Desperado rozwścieczony biegał i wierzgał nerwowo. Stawał dęba i po prostu szalał.
-Damon nic cie nie jest?-zapytałam.

Damon? c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz