wtorek, 28 stycznia 2014

Od Hazel

Przerażona tym ile piwa można pić (niektórzy wypili dziewięć puszek, ja kończyałm pierwszą) wstałam z trawy i podeszłam do Damona, ten lekko pijany ( wszystko mi jedno czy alkoholem czy ,,życiem'' nawet nie zwrócił na mnie uwagi, więc by uciec od tego hałasu, lubię imprezy, ale ludzie! W porządnych klubach. Poszłam do Wilmy, ta leżała sobie w sianie nie zwracając uwagi na hałas. Nagle usłyszałam jakieś odgłosy dochodzące z boksu obok. Z tego co wiedziałam mieszkał tam koń Damona, zaniepokojona wspięłam się na palce i zajrzałam do boksu obok przez kratki przy suficie, jednak byłam za niska by coś zobaczyć. A drzwi od boksu były zamknięte. Poszłam do Damona ten bawiąc się w najlepsze ledwo mnie usłyszał.
-Damon!
-Co!?
-Jakieś dziwne odgłosy dochodzą z boksu Saphiry- mina Damona od razu się zmieniła, podparł się mnie ( dlatego nie upijam się, nawet życiem) i ruszyliśmy do boksu Saphiry.
Damon?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz