poniedziałek, 27 stycznia 2014

Od Hazel

Kiedy się rozpakowałam i przebrałam, poszłam do stajni. Wilma kręciła się niespokojnie w boksie.
-Spokojnie- powiedziałam i wzięłam skrzynię z jej rzeczami (oprócz siodła, derki i ogłowia) wyjęłam ze skrzyni przyrządy do czyszczenia i polarowe bandaże na pęciny. Założyłam jej je i wyczyściłam ją po czym poklepała lekko po brzuchu.
-Ile ci jeszcze zostało? Dziewięć miesięcy?- Wyczyściłam ją i zaprowadziłam na padok, gdzie ćwiczyłyśmy jazdę na oklep, bez ogłowia. Po godzinie wróciłam z nią do boksu. Kiedy wróciłam do pokoju, zobaczyłam, że przed nim czeka wysoki, brązowowłosy chłopak.
-Witaj w akademii- powiedział.- Oprowadzić cię?
-Tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz