-A ja Hazel- odparłam, chłopak uśmiechną się.
-Ładne imię...
-Tylko, nie próbuj mnie tak czarować!- nagle usłyszałam jakieś poruszenie, w boksie Sapi na sianie siedział Damon z Nath. Wsumie nic mnie z Damonem nie łączy, nawet nie mam na to ochoty, ale poczółam sie jakoś inaczej...
-Wiesz co?
-Co?
-Chodź- wzięłam Huntera za ręke i zaprowadziłam pod drzwi mojego pokoju. Robiło sie juz ciemno.- Buzi na dobranoc?- spytałam i żuciłam się na Huntera i pocałowałam go namietnie, na początku czuć było, że jest zdziwiony, ale po chwili odwzajemnił pocałunek. Kiedy skończyliśmy spytał:
-To co Hazel, jestes moją dziewczyną?
-A mam wybór? Pocałowałam cię, to chyba wystarczając odpowiedź- Hunter pokiwał głową. Pocałowaliśmy się jeszcze raz. Wiem to głupie, ale... A poza tym, szczerze chyba polubiłam już Huntera, oile znajomość przez piętnaście minut można nazwać znajomością... Damon choć przystojny, jakos nie przypadł mi do gustu. Kiedy sie całowaliśmy, usłyszłam kroki na korytażu. Zobaczyłam Damona, ale on tylko przystaną i ruszył dalej pewnie go to nie obeszło ( i dobrze!) Kiedy weszałm do pokoju, a Hunter poszedł do siebie położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz