wtorek, 28 stycznia 2014

Od Damona Cd. Nath

Oszołomiony wstałem. Zamrugałem oczami, bolały mnie plecy, ale zaniepokojona mina Nath, była tak zabawna że się roześmiałem.
-Kurde, to było super!!!! - krzyknąłem.
-Co?!?! Wiesz jakiego napędziłeś mi stracha?- rozzłoszczona mina Nath była jeszcze zabawniejsza.
- Mam super pomysł.- powiedziałem.- Zrobię to jeszcze raz.
-Co?!! Pojeba.... cię czy jak?!- niestety... Było już za późno. Sprawa wyglądała tak: mój instynkt samozachowawczy: nieeeeee moj szurnięty łeb: taaaaaaaak
Wybór był prosty, nie?
Diablo spokojnie jadł sobie trawę. Trudno. Musi biedny koń znieść wygłupy wiecznie pijanego (życiem) mnie. Wskoczyłem mu z rozpędu na grzbiet, a on zaczął się miotać. Nagle zawisłem na jego brzuchu, i to była tylko kwestia czasu kidy spadnę. On to wiedział. Mnie to nie obchodziło. Z nów wdrapałem mu się na grzbiet, a on zaczął cwałować po wybiegu. Saphira  przyglądała mu się ździwiona z drugiego końca ( wybiegu). Gdy ogier w końcu się opanował, postanowiłem zrobić coś szalonego. Powoli i ostrożnie zacząłem się podnosić. W końcu stanąłem prosto, i zacząłem machać do widzów ( czyli Nath i Sapi) niczym królowa Anglii.
-Powinieneś się ogarnąć, Damon... Jesteś szalony.- powiedziała powoli Nath. Uśmiechnąłem się do niej uśmiechem ,, jestem szaleńcem, hahaha" i zeskoczyłem z Diabla, który odszedł do Sapi.
Zadzwoniłem po Matta. Po chwili przyszedł do nas z lodóweczką wypełnioną po brzegi piwem i colą, sprzętem do grilla i jedzenie. Zaczęli się schodzić inni.
Chwyciłem puszkę chłodnego piwa I  gadałem z chłopakami o samochodach. Dziewczyny też zaczęły o czymś rozmawiać. Ktoś doniòsł magnetofon i zaczęliśmy tańczyć. Wypiłem już około 12 puszek. Jestem ja, jest zabawa!!! Juhuuuuu!!!!
Kto dokończy?


7 komentarzy: