-Boże!!!- Nath zeskoczyła z konia i podbiegła do Diabla. Oszołomiony Thunder stał w miejscu kopiąc ziemię. Nagle z boksu ,,rodzinnego" ( tego w którym mieszkała Saphira wraz z chłopakami) wybiegła Sapi, a koło niej nieodłączny Szafir. Saphira podbiegła do ogiera- masohisty i zaczęła go karcić. Ugryzła go w szyję, a ogier zaczął się buntować. Saphira znudzona odsunęła się, podczas gdy ogier zaczął kopać powietrze. Gdy się uspokoił razem ruszyli w stronę boksu. Desperado niepocieszony zaczął przeżuwać siano. Temida nic sobie z tego nie robiła. Bacznie przyglądała się poczynaniom Sapi. Od razu było widać że ją podziwia. Szybko jednak, zwróciła się w stronę Thundera. Podobał jej się. Serio. Serio. Serio. Serio. Serio. Zaciąłem się ;).
-Emmmm... To było dziiiiiiiwneeee....- powiedziała Nath wdrapując się z powrotem na ogiera. - Rozstępuję Thundera, a potem idę się zająć Diabłem. Znaczy Diablem!!!- poprawiła się szybko.
-Nareszcie załapałaś! Nie no! Cud!- krzyczałem w niebo głosy.
Nagle ze stajni wyszedł Matt, Jess, John, Mia, Miso,Katie i Mike prowadząc swoje konie. Nareszcie robi się ciekawie!!!
Rozjeździliśmy konie, jak zawsze ja wymyśliłem żeby urządzić imrezę- grilla. Jakoś tak wychodzi że ciągle mam pomysły na grilla. Zabraliśmy ,,ekwipunek" w postaci piwa ( tym razem bezalkoholowego) kiełbasek i kaszanki, chleba i ogromne pokłady ketchupu. Nagle zrobiło mi się żal ( w pozytywny sposób) Huntera i Hariett. Znaczy się Hazel. Oni nic nie robią, tylko siedzą romansując w pokoju. potrzebna im jest impreza. Jess zgłosiła się na ochotnika i poszła ich zawołać. Mike za to, poszedł do Rona i Clary ( tak ich też zabrałem). Jess wysłała mi esa że będą lub będzie ciut później. Zabraliśmy konie i ruszyliśmy w las zawodząc ,, szła dzieweczka do laseczka, do zielonego, HOHO, do zielonego...
Nath? Katie? Co tam z naszym grillem?
Hunter? Hazel? Przychodzicie?
Jednak już nie mylisz Hariet z Hazel. HA! (Hunter)
OdpowiedzUsuń