Szedłem sobie spokojnie korytarzem. Miałem zanieść ojcu sprawozdanie z tego miesiąca. No więc idę sobie, nucąc jeden z nowszych utworów Ramfa, gdy wiedzę kobitkę, ładną itd. ale rzucającą się z Hunterem. Chłopak normalnie oszalał! Rzucać się tak na kobietę? Nie na moim terenie!
-Ty, Hunter.- powiedziałem groźnie.- Zostaw tą babkę.
-Co? Słuchaj, to matka Hazel!- Hunter puścił kobietę.
-No i co z tego?
-No to, że ona chce skrzywdzić Hazel!
-Psychicznie czy fizycznie?
-To i to.
Matka dziewczyny podniosła się z ziemi ( bo na niej leżała, tak?).
-Witaj, Damon. Zaszło jakieś nieporozumienie... Ja nic nie zrobiłam! To ta dziewczyna chce o de mnie wyłudzić kasę żeby usunąć ciąże!
-Słucham?- zdziwiłem się.- Hazel? To prawda?- zwróciłem się do dziewczyny.
-Nie! Ona kłamie!
-Nie będę dociekał kto to zaczął, i kto co zrobił. To zadanie dla mojego starego.
Hazel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz