Kurde....
-No i co z tego, że ich nie umyłem...
-Dużo!! Za trzy godziny bal.... Idź je umyj...
-Pomożesz?
-Nie jestem w nastroju do żartów! Idź!- Hazel wepchnęła mnie do łazienki i zamknęła za mną drzwi. Westchnąłem. Kiedy umyłem włosy i wyszedłem z łazienki, Hazel powiedziała:
-Teraz idę się przygotować i ty też się przygotuj!- po czym wyszła. Godzinę poczytałem jakieś pismo o motorach, a potem zacząłem się przygotowywać. Kiedy się ubrałem i ułożyłem włosy, poszedłem do Hazel. Zapukałem
-Poczekaj chwilę- Usłyszałem głos Hazel. Po chwili drzwi się otworzyły i stanęła w nich najpiękniejsza i istota jaką widziałem, sukienka odsłaniała jej zgrabną nogę, plecy były całe gołe, a dekolt.... Nic ująć, i nic dodać (choć może trochę dodać???) Na szyi wisiał łańcuszek z Diamentowym koniem.
-To co idziemy- Hazel pokiwała głową.
<Hazel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz