Obudził mnie ledwo słyszalny dźwięk, w mojej torbie wibrował wyciszony telefon. Wstałam z łóżka, uważając by nie obudzić Huntera i wzięłam telefon
-Halo?
-Hazel!!- O matko zadzwoniła moja matka!:(
-Mamo?...
-Córeczko... podobno w tej akademi uczy się też młody Damn Salvatore.
-Tak...
-I co poderwałaś go już?- przewróciłam oczami.
-Nie.
-Jak to?
-Mam już chłopaka.
-Nazwisko?!- Widzieliście kiedyś gorszą matkę.
-King, Hunter King.
-On! Niezły gust dziewczyno!- Co wiedzieliście gorszą?
-Mamo muszę kończyć. Pa - rozłączyłam się i wyłączyłam telefon.
-Hazel?- to Hunter usiadł na łóżku i przyglądał mi się.- Ładna bielizna, ale wolał bym jakąś bardziej sexi...
-Hunter, nie uwierzysz... dzwoniła moja matka!
-I......???
-Spytała mnie czy poderwałam Damona...
-I co powiedziałaś?
-Że mam chłopaka...
-I co ona na to...?
-No... jak ma nazwisko...
-Serio??!!
-Widzisz?! Z moją matką się nie da
-Na pewno się da...
-Hunter?
-Co?
-Idziemy z końmi na basen?
<Hunter?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz