środa, 5 lutego 2014

Od Hazel


-Dobra to patrz- kiedy wróciłam z Hunterem z zakupów, ten nieustannie prosił bym pokazała mu sukienkę.
-No pokarz- Hunter siedział na łóżku, obok niego jego nowa marynarka i koszula. Wyjęłam z dużego prostokątnego pudełka sukienkę. Hunter oniemiał. Przyznaję. Sukienka była błękitna, w takim samym odcieniu jak koszula Huntera, odkrywała ramiona, rękawy były z białej siateczki i sięgały do ramion. Sukienka odsłaniała plecy i miała rozcięcie sięgające do połowy uda oraz spory dekolt. Do tego kupiłam krótkie białe, (sztuczne), futerko.
-Załóż!- polecił Hunter.
-Jutro....
-Ej! To nie...- nie dałam mu skończyć tylko namiętnie go pocałowałam.
-Idź już późno...- wypchnęłam Huntera i poszłam się umyć, kiedy położyłam się długo nie mogłam zasnąć myśląc o balu.


**************************************************
Kiedy rano się obudziłam od razu ubrałam się i poszłam do pokoju Huntera, razem poszliśmy na lekcje. Kiedy skończyliśmy poszliśmy do mnie....
-Hunter?!!!
-Co?
-Nie umyłeś włosów!
<Hunter?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz