-Weź ty się lepiej...
-O co ci chodzi?
-O nic.
Westchnęłam i wsiadłam na mojego ogiera. Wkurzony zaczął galopować. Skarciłam go palcatem. On mi na złość - ja mu jeszcze gorzej. W końcu, niechętnie, poddał się i słuchał.
-On nikogo nie słucha. Tylko mnie i to nie zawsze-westchnęłam.
Damon?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz