Kiedy wróciłem z Damonem i Hazel, chłopak poszedł do siebie.
-Hazel?
-Co?
-Ja... ty musisz się ogarnąć.
-Wiem- po policzku Hazel spłynęła łza- Tyle że jak? Rozwód rodziców a do tego, matka mnie....- dziewczyna wybuchnęła płaczem.
-Już spokojnie...- przytuliłem ją. Kiedy znaleźliśmy się w jej pokoju, dziewczyna powiedziała:
-Hunter, ja się boję...
-Hazel spokojnie, zostanę tu.
-A jak ona wróci?- dziewczyna zadrżała. Nagle usłyszałem sygnał SMSa. Hazel wyjęła telefon.
*******
Otworzyłam wiadomość. Była od ojca:
Kochanie, już słyszałam co się stało.
Przyjadę do ciebie po południu, mam coś co muszę ci pokazać
coś, co znalazłem w domu.
Za miesiąc rozwód.
Ściskam tata?
Przeczytam ją Hunterowi.
***************
Przez następne, osiem godzin siedziałem w Hazel i czytałem magazyny, które znalazłem u niej w szafie,(Nigdy nie tknę żadnej babskiej gazety, od jutra przynoszę tu swoje) i sprawdzałem wiadomości na Facebooku. Punktualnie o piętnastej na podjeździe stanął samochód, białe porshe. Wysiadł z niego ojciec Hazel. Chwilę potem zapukał do drzwi.
********************
Mój ojciec, nawet się nie przywitał, tylko dał mi zielony zeszyt. I poszedł.
-Ciekawe co to?- powiedziałam. Otworzyłam zeszyt. Na pierwszej stronie był napis:
Dziennik Wiktorii Kot-Brown
Przeczytałam go. Ona już wtedy mnie nienawidziła. ,,GRA,, bo właśnie tak to nazwała, były zapiski z czasów ciąży i parę notek po tym jak się urodziłam. Pokazałam go Hunterowi.
-Idę to pokazać Damonowi- powiedziałam, może w końcu się zorientuje jaka jest moja matka. Poszłam do niego i dałam mu zeszyt.
-Co to?- spytał.
-Przeczytaj, powiedziałam.
<Damon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz