-Nie mogę, nie wytrzymam!- wrzasnęłam.
-CO?!- spytali naraz Hunter, Damon i moja matka.
-TO! Co to jest?! Nikt tu nie zawinił, co? Moja matka.... szkoda słów..., Pan Ja Nic Nie Zrobiłem Damon i Hunter...- ja muszę od tego odpocząć!- weszłam do pokoju wzięłam torbę i kurtkę oraz buty- a i nie jestem w ciąży! Naprawdę ,,mamo,, mogłaś wymyślić coś bardziej wiarygodnego!- powiedziałam to i ruszyłam korytarzem, moja matka zaczęła gadać z Damonem ( a ten wieży w każde jej słowo... żal mi go), Hunter pobiegł za mną-Hazel! Zaczekj!- podbiegł do mnie.-Hunter, posłuchaj kocham cię i w ogóle..., ale muszę pobyć sama...- poszłam do stajni i osiodłałam Wilmę. Po chwili już pędziłam w stronę lasu, jechałam galopem na oślep, starając się omijać drzewa. Zatrzymałam się dopiero po dłuższym czasie i zdałam sobie sprawę, że się zgubiłam, zeszłam z Wilmy zaczęłam ją prowadzić w stronę( tak mi się wydawało) drogi. Po chwili zrobiło się ciemno. Usiadłam na siodle, które zdjęłam z Wilmy. Nagle usłyszałam głosy, Damona i Huntera.
.
<Damon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz