Jaka debilka z tej dziewczyny! Myśli że to moja wina! Wszystko to ,,moja" wina! Najchętniej walnął bym ją w łeb. Czy to moja wina że jestem przystojny? Moja wina że jestem bogaty? Moja wina że mam na nazwisko Salvatore? Nienawidzę takich upierdliwych bab jak mama Hazel! Ona tak samo! Bogata, rozpieszczona córeczka tatusia! Nie umie przyjąć do wiadomości że komuś coś się w niej nie podoba! Spotykałem już i takie dziewczyny i takie matki. Nic nowego. Ale żal mi jej. Niby kogoś kocha, niby się całuje. Ale jest jeszcze dzieckiem. Rozpieszczonym, głupim dzieckiem. Biedny Hunter. Naprawdę mi go szkoda. Mieć taką dziewczynę? Dziękuję! Możecie mnie pocałować w dupę! Muszę się uspokoić... Opanowanie, opanowanie. Poszedłem na siłownię żeby rozładować złość. Zacząłem walić w ogromny bokserski worek. Po 2 godzinach nadal nie miałem dość. Czułem że mógłbym przebiec maraton.
Kto dokończy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz