środa, 5 lutego 2014

Od Shizuki


W końcu wyjechałyśmy Nath pożegnała mnie tuż przy lesie pokazując mapę z drogą (zresztą były tam i tak znaki więc poco mi mapa ale cóż może mi się przydać). Lily jak zawsze wesoło brykała (jak to na świeżym powietrzu), ale ją uspokoiłam. Chwilę później zaczęłam galopować za znakami nagle Lily zboczyła z trasy i z kręciła prosto w jakieś chaszcze. Spadłam a ona gdzieś uciekłam (przy okazji wypadła mi mapa, ale fajnie ). Przez chwilę czułam strach i obawę że już nie wrócę do akademii gdy nagle usłyszałam z daleka ostatnią deskę ratunku, czyli rżenie Lily. Rżała tak jakby ktoś ją powstrzymał od ucieczki. To był jakiś chłopak zsiadł z konia i podszedł do mnie trzymając w ręku wodze Lily. Byłam prze szczęśliwa.

-dzięki za pomoc-wydusiłam z siebie-bez ciebie bym się tu zgubiła
-to drobiazg-powiedział z miłym uśmiechem na twarzy-choć muszę cię zanieść do pielęgniarki mocno uderzyłaś o ziemię
-jestem Shizuka a ty
-jestem Logan a, to moja klacz Sarah
-ładne imię-powiedziałam-jest śliczna
-twoja klacz też  -powiedział-może zechciałabyś mnie zachwycić swoją obecnością na balu słyszałem że ma się za niedługo odbyć
-chętnie
-już jesteśmy
-jeszcze raz wielkie dzięki
-przecież mówiłem że niema za co
(i wtedy mnie pocałował)

C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz