sobota, 8 lutego 2014

Od Hazel Cd. Damona

Kiedy ubrałam się poszłam do stajni. Hunter już osiodłał Szabata i powiedział:
-Hazel?
-Co?
-Może zamiast iść na basen, weźmiemy ich na padok, co? Szabat chyba ma się ochotę wyszaleć.
-Ok.- osiodłałam Wilmę i poszliśmy na padok. Hunter rozgrzał Szabata i powiedział:
-Szabat jest strasznie niezgrabny nie?
-Yyyyyy....- no i co ja mam powiedzieć?
-Wiem, że jest niezgrabny, ledwo nakłoniłem ojca żeby go kupił...
-Serio?!- Hunter pokiwał głową.
-Widzisz... ale albo to albo rzeźnia- spojrzałam na niego- Tak, ale dobra lepiej coś poróbmy.
-Ok.- ruszyłam cwałem , a Szabat pomkną za mną, ścigaliśmy się tak w galopie, kłusie i w stępie (da się!).
-Hunter, idę do pokoju. Muszę się przebrać i w ogóle, bo widzisz jestem już zmęczona...
-Ok. Ja tu zostaję.- Poszłam do pokoju, tam za nim jeszcze zdążyłam się przebrać, wzięłam do ręki telefon Huntera i zablokowałam w nim numer mojej matki, (nie wiadomo co jej przyjdzie do głowy), kiedy się przebrałam usłyszałam pukanie, otworzyłam.
-Hej Damon.... Co tu robisz??
-Musimy porozmawiać...- z miny Damona widać było że to nic dobrego, w ręku trzymał telefon.
-O BOŻE....
-Co?
-Dzwoniła moja matka??
<Damon?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz