sobota, 8 lutego 2014

Od Damona ( konkurs)

Lorenzo

Poprawiłem garnitur. Obok mnie stała moja piękna żona Viven. Długie, czarne w włosy nasza pokojówka ułożyła w piękny koko- kwiat. Miała na sobie piękną syrenią kreację i buty na wysokich obcasach. Wyglądała zjawiskowo. Nadstawiłem ramię.
-Signora?Chiedo?*- spytałem
-Naturalmente.*- odpowiedziała z uśmiechem.
Ruszyliśmy w kierunku długiej czarnej limuzyny.


Viven

Och, Lorenzo! Jest taki przystojny, taki wychowany! Cud że ja Viven Fiore, nie długo za niego wyjdę, nie długo będziemy mieć dziecko! Chciałabym mieć dziewczynkę... Nazwałabym ją Elena. Proszę, boże daj mi córkę! Spojrzałam w dół. Wyglądałam świetnie, tylko ten ogrooooomny brzuch... Pogładziłam się po nim i wsiadłam do limuzyny.


Lorenzo


Razem z Viven wsiadłem do samochodu. Pomogłem jej usiąść po czym zacząłem nalewać sobie szampana.
-Wody?- spytałem.
-Wina....- Viven odpowiedziała.- Znaczy się... tak. Proszę o wodę. Kobiety w ciąży nie powinny pić alkoholu. 
Pocałowałem ją w nosek. 
Nagle zaczęła uskarżać się na ból brzucha. Przestraszyłem się.


Viven


Boże! Jak boli! Zaczęłam krzyczeć, a Lorenzo szybko rozkazał kierowcy prowadzić do szpitala. Zaczęłam krzyczeć.  Usłyszałam przekleństwa Lorenza. Dobrze że nie wypiłam tego drinka! Zaparkowaliśmy pod szpitalem. Lorenzo zaczął wydzwaniać. Po chwili zjawili się lekarze i zabrali mnie na salę. Spytali się jak wolę urodzić, cesarskie cięcie czy też all natural. Zdecydowałam się na to drugie.

Lorenzo


Niedługo będę miał dziecko! Może nawet syna? Nazwę go... Niech pomyślę... Damon. Damon, piękne imię... Do tego oryginalne! Nie Mike, nie Michael tylko Damon! Poród trwał zaskakująco krótko. Tylko godzina. Po godzinie mieliśmy... syna. 


Viven

Mam syna! Mam syna! Po tylu cierpieniach, nareszcie mam syna! Jest wart tyle co nieskończoność córek! Jak go nazwę? Może... Damon? Piękne imię. Zdaje mi się że Lorenzowi też się spodoba. Gdy tak rozmyślałam dostałam syna na ręce. Był taki malutki! Spojrzałam w jego oczy. Były błękitne jak ocean. Pewnie w przyszłości zmienią kolor ale... Od dzisiaj kocham niebieski. Kocham!

Lorenzo

Viven zaczęła karmić dziecko.
-Jak go nazwiemy? - spytałem.
-Może....
-Damon?- zawołaliśmy jednocześnie. 
-Tak skarbie....To nasz mały Damon.

Viven

Byłam wykończona. Zasnęłam. Poczułam jeszcze jak ktoś wyjmuje mi Damona z rąk. Chciałam zaprzeczyć ale.... usnęłam

                                Koniec
*Pani? Mogę prosić?
*Naturalnie/ oczywiście

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz