sobota, 8 lutego 2014

od Hazel ( na Konkurs)

Wiktoria
Mam nadzieję, że będę miała córkę, z syna nie było by pożytku zwłaszcza gdyby odziedziczył urodę po ojcu. Małe oczy, wąskie usta i nisko osadzone kości policzkowe. Poród już dziś. Na szczęście przeprowadzi go znany i dobry lekarz. A ja będę znieczulona, uff, nie warto cierpieć dla nieznajomej i istoty. Z tego co wiem poród zacznie się z jakieś trzy godziny.

Sohan
Moja kochana Wiktoria i moje kochane dziecko już niedługo je zobaczę. czekałam w poczekalni, kiedy poród się zaczął Wiktoria dostała znieczulenie, nie chcę, żeby cierpiała. Wspólnie ustaliliśmy że cesarka będzie najlepsza... Lekarz już mnie woła.

Wiktoria
Kiedy poród się zaczął od razu dostałam znieczulenie. Niestety i tak poczułam skurcze. Głupie dziecko!! Kiedy się urodziło zaczęłam grę i gram do dziś, w każdym razie grałam...
-Jaka ona piękna...- tak to córka!!!- Jak ją nazwiemy?- wolałam tę kwestię pozostawić mężowi. Czytałam kiedyś że nadanie imienia dziecku to takie postawienie na nim pieczątki, ja nie chcę na nim nic stawiać. Przynajmniej Sohan jest bogaty...

Sohan
Ona jest piękna...
-Nazwiemy ją... Hazel w języku kwiatów pojednanie.

Wiktoria
Pojednanie... też sobie wymyślił!
-Pięknie- powiedziałam. Musi mieć bogatego męża... rok temu urodził się młody Salvatore. Ja już o to zadbam żeby trafiła z nim w przyszłości do szkoły...

Sohan
Ach ona jest piękna, jest podobna do mojej matki: granatowo-błękitne oczy i ruda czuprynka. Mimowolnie się uśmiecham.
-Kochanie?- pytam- ile musisz być w szpitalu?
-Jeszcze tydzień.
-Idealnie.... Muszę wynająć ekipę by urządziła pokój...

Wiktoria
Tak urządźmy jej pokój! Wydajmy pieniądze na nią nie na moje sukienki, jednak mówię co innego.:
-To świetnie...- kiedy wróciłam do domu wyjęłam dziennik, w którym wszystko pisałam i schowałam pod obluzowaną deską w sypialni. Będzie trzeba kupić dywan...

Sohan
Nie posiadałem się ze szczęścia kiedy w końcu przyjechały do domu. Kocham je!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz