Mama? Tata? W dupę jeża! Moi starzy przyjechali. Tata, jak zawsze elegancko ubrany, garniturek, zaczesane włosy... Mama? Modelka, szczupła, cycata itd. itp... Odziedziczyłem urodę!
-Witaj Damon...- stary skinął głową- Przyjechaliśmy by sprawdzić czy nie upijesz się przed balem... Po za tym, muszę załatwić parę spraw. Jak tam Temida? Jest piękna, prawda? Idealna na przed- prezent...
-A prezent jest jeszcze lepszy...- mama uśmiechnęła się ciepło.- Skarbie, słyszeliśmy że wszystko tu dobrze...
Przytuliłem mamę. Hazel gapiła się na nas. Nagle, tata spojrzał na Hazel.
-Witam. Panna Kot, jak mniemam. Tata się o panią martwi.
-Emmmm.... Znaczy się, u mnie wszystko dobrze.
-Dobrze to my pójdziemy....- mama się gdzieś spieszyła.
-Pa, mamo.
Oddalili się.
-Uffff....
Hazel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz