sobota, 1 lutego 2014

Od Damona Cd.Nath

Diablo mocno kopnął weterynarza. Ten poleciał w tył, prosto w jego gówno. Pacnął ( ten weterynarz) a ja ryknąłem śmiechem. Wiem, to poważna sprawa ale nie mogłem się powstrzymać. Diablo zaczął się rzucać. Saphira w boksie obok zaczęła kopać barierkę. Była wściekła, to jasne. Szafirek schował się za nią cicho rżąc. Muszę coś zrobić, inaczej Nath straci ogiera, Sapi partnera a Szafirek ojca. Przecież wałachy nie łączą się z nikim ani niczym w pary. Hmmmmmm..... Może wysłać go na jakieś szkolenie? Nie... To nie wypali... Wypuścić na wolność? Wrócił by.... Trudna sprawa. Serio. Weterynarz wstał i kazał dwóm asystentom go przytrzymać. Ogier zaczął się wiercić. Nath patrzyła na to ze łzami w oczach. Wiem. Mam pomysł.
-Emmmm.... Ile wam zapłacili za operację?- spytałem.- Przecież za takie utrudnienia powinna być dopłata....
-Hmmmm... W sumie masz rację!- powiedział weterynarz- Za takie utrudnienia powinna być dopłata!
-Mam pewną propozycję... Dam wam 1500 - to tyle ile za trzy operacje, a wy pójdziecie sobie, ok? Powiecie panu Rick'owi że wykonaliście zabieg, biorę pełną odpowiedzialność.
-Dobrze- powiedział i wyszarpnął mi pieniądze z dłoni.- Idziemy chłopcy!- machnął ręką na pozostałych.
-Ufff- Nath odetchnęła- Dzięki- mówiąc to pocałowała mnie.
Diabeł wrócił do boksu, a Sapi zaczęła go pieścić. Szafir wtulił się w jego sierść. Wszyscy odetchnęli.Łącznie z końmi.
Nath?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz