Kiedy podeszłam do Huntera ten powiedział:
-Z czego się tak śmiałaś co?!
-Z twojej miny, nie rób tak.]
-Jak?
-O tak - zrobiłam minę o on parskną śmiechem.- Wyglądałeś jakbyś chciał pożreć Damona...
-A co jeśli chciałem?
-Chciałeś?- Hunter pokiwał głową.- To w takim razie zostaniemy wege.
-Nie!
-Nie?
- No mówię, że nie, i niech ci bedzię narazie go nie zjem, ale wiesz mi mam ochotę dac mu w łeb!
-To musisz się powstrzymać bo...- zrobiłam efektowną pałzę- ja uwielbiam się zajmować osobami poszkodowanymi i uwielbiam...
-Już ok nic mu nie zrobię- po chwili Hunter wybuchną śmiechem.
-Co?
-Nic tylko wobraziłem sobie Damona z podbitym okiem i bez zęba...- Trzepnęłam go
-Jak możesz!
-Normalnie...?- ,przewróciłam oczami- posłuchaj mnie uważnie: jak coś zrobisz komukolwiek... Chuba że w obronie własnej... to...
-To...?
-To... nie wiem, ale napewno pożałujesz!
-Ok. a teraz ty posłuchaj mnie, jeśli ten pajac jeszcze raz coś mi powie to...
-Opanuj się ok.?
-Ok.- Hunter poszedł do ogniska a ja poszłam w stronę stajni tam dokonałam pewnego odkrycia. Boks Saphiry był otwarty, w środku leżał Szafir, podeszłam do niego i zawołałam Saphirę jednak nigdzie jej nie było... dziwne... i że Szafir sam leżał w boksie... przyśpieszyłam kroku, Damon siedział na jednym z pieńków przy ognisku razem z Mattem.
-Damon?!
-Co?!
-Słuchaj wiesz gdzie Saphira?
-No w boksie...
-No właśnie nie...
-A Szafir
-W boksie...
-Co?!!?- Damon poderwał się z pnia i pobiegł do stajni.
-Co się stało?- spytał Hunter
-Saphiry nie ma w boksie..., słuchaj jak chcesz to tu poczekaj a ja idę zobaczę.- Hunter pokiwał głową, a ja poszłam
-I co jest?- Damno pokręcił głową.
<Damon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz