sobota, 1 lutego 2014

Od Nathaly

Siedziałam w swoim pokoju, kiedy nagle zadzwonił telefon.
-Tak?
-Cześć kochanie-usłyszałam.-Przemyślałem to. Desperado jest zbyt nerwowy. Stwarza nazbyt dużo problemów. Ostatnio właściciel akademii skarżył się, że wyłamał zamek w drzwiach od stajni. Dlatego zdecydowałem, że trzeba go wykastrować. Weterynarz za chwilę przyjedzie.
-Ale...
Ojciec rozłączył się. Byłam na niego wściekła, a za razem było mi smutno. Od razu poszłam do stajni. Pogłaskałam Thunder, a potem weszłam do boksu mojego ogiera. Dalej był w boksie z Saphirą i Szafirem. Wzięłam go do oddzielnego.
-Chcą cię wykastrować-powiedziałam, a ogier poruszył się.-Wiem, że się nie dasz. Możesz uciec, nie będę zła. To mój ojciec tego chce.
Koń ze zrozumieniem poruszył głową. Chwilę głaskałam go, a potem wyszłam. Mężczyźni właśnie przyjechali. Wiedziałam, że Diablo na 100 % coś wykombinuje. Weszli do boksu. Wzięli konia i zaprowadzili do swojej przyczepy. Weszłam za nimi. Kazali mu się położyć. Dali mu kilka zastrzyków. Pewnie znieczulenie i środki uspokajające. Leżał spokojnie. Zdezynfekowali (jakie trudne słowo O.O) mu skórę i zaznaczyli, gdzie mają nacinać. Jeden z lekarzy wziął skalpel. Już zaczął rozcinać delikatnie skórę. Wtedy koń poderwał się gwałtownie i wybiegł rzucając się i o mało nie tratując mężczyzn. Pobiegli go łapać. Po 10 min. wrócili i kontynuowali. Znowu uciekł, ale tym razem, kiedy chcieli go złapać, o mało ich nie pozabijał ze wściekłości.

Damon? c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz